vimeo
youtube

Strona główna » Autor » Moje dzienniki » Czarna Msza

PobierzDrukuj

Czarna Msza

 

W tym przypadku trudno mówić o jakimkolwiek rozwoju duchowym, bo poruszamy jedynie kwestię pomocy w organizowaniu warsztatów, a nie starań bycia lepszym człowiekiem. To, że się siedzi na krześle podczas warsztatów nie oznacza, że człowiek zamierza z usłyszanych informacji skorzystać. Nie ma więc co analizować postawy u tych osób, które nigdy pracy nad sobą nie podęły, choć z naszym ruchem miały coś wspólnego. Tak też było w przypadku naszej koleżanki, z której pomocy korzystałem ze względu na jej trudną sytuację życiową. Rozwód z mężem, stracone pieniądze, problemy z synami i finansowe tarapaty sprawiły, że było mi jej zwyczajnie żal. Wolałem, by miała udział w zyskach, niż by znalazła się na ulicy. Trzymało mnie współczucie. Nawet wtedy gdy zamęczała mnie prośbami o odczyty, prosząc o działania i podpowiedzi. Niestety, życie nienawiścią ma to do siebie, że staje się sztuką dla sztuki. Po jakimś czasie nie można już inaczej funkcjonować. Bez czarnej dopaminy ani rusz. Nienawiść do utraconego mężczyzny i chora zazdrość stały się jej znakiem firmowym.

Najgorsze, że ani razu nie skorzystała z tych moich rad, które jej nie pasowały. Gdy mówiłem o machlojkach męża i potrzebie udokumentowania stanu majątkowego przed rozwodem, to wolała żyć nienawiścią. W ten sposób przegapiła moment, kiedy mąż zręcznie ukrył cały dorobek ich życia. Gdy mówiłem o postępującym zwyrodnieniu synów, o tym że będzie kiedyś przez nich bita i wykorzystywana, to kazała mi patrzeć na swoje dzieci, a nie na jej. Niestety, stało się tak, jak zapowiedziałem, choć wcale jej tego nie życzyłem. Na dodatek jeden z synów nie tylko ją wciąż bije, ale i od lat żyje na jej koszt. Musi ona teraz szukać pracy za granicą, bo prowadzony przez nią interes nie zarabia na siebie. Nieco lepiej to wyglądało, gdy mogła liczyć na moją finansową pomoc. Ale Góra zakazała mi w końcu kojarzyć rozwój duchowy z osobą, która wciąż jest pogrążona w wewnętrznym mroku.

Nie ma znaczenia, w jaki sposób człowiek tłumaczy sobie potrzebę utrzymywania w sobie określonych stanów, znaczenie ma chęć utrzymania owej potrzeby. To ona warunkuje jego emocjonalne i myślowe wzory, zwane postawą, a więc i charakter relacji ze światem i ludźmi. Jeśli warunkuje nas potrzeba życia nienawiścią, zazdrością i mściwością, to tylko naiwnym możemy to tłumaczyć jako pozostałość po nieudanym związku. Celem całego rozpamiętywania przeszłości jest wyłącznie chęć utrzymania upragnionego stanu nienawiści, a nie próba zmniejszenia porozwodowych strat. Umysł usprawiedliwia takie zachowanie, tworząc dość rozsądnie wyglądające spekulacje, takie układanki, w których całą winę  za zaistniały  stan rzeczy zrzuca się na konkretne elementy: sytuacje czy osoby. A gdy jakiś element układanki wypadnie, jego miejsce zajmuje nowy. W ten sposób przerzuca się uczucia na innych ludzi, także na będących pod ręką warsztatowców.

 Zazdrosne serce koleżanki pękało, gdy widziała u warsztatowców poprawę finansów, coraz wyraźniejsze efekty w uzdrawianiu i ich oczywiste zadowolenie z kontaktów z Górą. Stałe utrzymywanie stanu oddzielenia i agresywnej energetyki  zraziło do pani X… wszystkich i doprowadziło do zawieszenia wahadełkowań, jakie początkowo u niej organizowano. Tracąc w ten sposób kolejne źródło dochodów, małe, ale dające nadzieję na przetrwanie, jeszcze bardziej się w sobie zawzięła. Zatruwanie jadem stało się tak silne, że ludzie woleli jechać na warsztaty dwieście kilometrów dalej, niż pokonać sto metrów we własnym mieście. Ale kiedy pojawiła się "Czarna msza" i osoby stykające się z zagubioną kobietą zaczęły być z wolna opanowywane przez ciemność, Góra poleciła przerwać z nią jakichkolwiek interesowne kontakty. Tak dzieje się tylko w ostateczności, wtedy gdy upadek jest nieodwracalny.

Gdy na początku tego roku oznajmiłem, że nie zrobię tam więcej warsztatów, usłyszałem wiele obraźliwych słów pod swoim adresem, podsumowanych stwierdzeniem, że widać wół zrobił swoje, skoro może odejść. Niesprawiedliwe to słowa, tym bardziej że przez te wszystkie lata uczciwie dzieliłem się zyskami. Miast być wdzięczną za lata współpracy, radośnie przeniosła nienawiść na kolejny pasujący do umysłowej układanki element. Dołączyłem do znienawidzonego grona warsztatowców, którzy już wcześniej woleli przyjeżdżać do mnie na Śląsk, niż korzystać z jej pośrednictwa.

Nagle z dnia na dzień to, co do tej pory pani X… reklamowała, stało się gorące i niebezpieczne. Orin stał się przekleństwem, Dziupla wymysłem, ja osobą non grata, a moje nauki wyssane z palca. Pytanie w takim razie, od kiedy panią X… cechuje wzmożona uczciwość – od czasu, gdy miała z tego korzyść i Orin ostentacyjnie nosiła na szyi, czy od dziś, gdy z ozdabiania nim dekoltu nic dla niej korzystnego nie wynika? I co opowiada ludziom, u których zaciąga kolejne długi, nie przyznając się, że pożycza, bo syn pasożyt nie chce pobrudzić rąk robotą? Wtedy odwraca ich uwagę od swojej finansowej niewydolności naszym symbolem duchowego braterstwa? Czy przechodzi jej przez gardło wyznanie, że pożycza, nie wiedząc, czy będzie w stanie oddać pieniądze? Czy takie zachowanie może cechować warsztatowicza? Nie! Takie zachowanie pasuje tylko do kogoś, kto żeruje na osobach szukających prawdy, kto ukrywa swoją prawdziwą tożsamość pod przykrywką udawanej przyjaźni.

Czy zauważyliście, jak zachowują się chuligani, którzy rządzą podwórkiem? Ich kartą przetargową są napompowane muskuły i agresywność. Manifestacją siły u polityków są układy. Zaś charakterystyczną cechą biegłego ezoteryka jest wyjątkowo miła aparycja i nie schodzący z twarzy przymilny uśmiech. Mają w tym taką wprawę, że potrzeba niezłej intuicji, by odróżnić fałsz od prawdy. Ale są i takie osoby, które nie ukrywają swego negatywizmu, mając nadzieję, że zostanie to odczytane jako życiowa udręka. Ale gdy ów negatywizm rozwinie swe upiorne skrzydła, gdy czarna łapa zmieni ludzkie nawyki, wtedy jest już za późno na jakiekolwiek działania i tłumaczenia, bo opanowana przez mrok osoba zawsze będzie upatrywać przyczynę swych nieszczęść w innych i nigdy o tym nie zapomni.

Panią X… pochłonęła "czarna msza", co przyniosło ciemności spodziewane żniwo. Podsycana nienawiść uderzyła we wszystkich, od których pani X… pożyczyła pieniądze. Jej umysł musiał jakoś się z tej niezręcznej sytuacji wydostać, więc ujrzał wroga w tych, co jej pomogli. Nie mając z czego oddać, zaczął jej tłumaczyć, że nie powinna oddawać tym, co i tak wszystko mają, a gdy wierzyciele zaczęli się upominać o swoje, zarazę zaczęła siać na całego. Co z tego, że ten, co nienawiścią żyje, nią się staje i od niej umiera. Ważne, że intensywnie żyje, że nie traci jedności z ludźmi, że jest tak blisko nich i w nich, że aż ręką dotyka ich jelit.

W ubiegłym tygodniu dzwoniły do mnie w podobnej sprawie dwie osoby, w ostatnim czasie kilkanaście, dziś jedna, która już nerwowo nie mogła wytrzymać tego całego nachodzenia, bo po każdej wizycie siadało jej zdrowie i interesy.

Wiedziona czarną intuicją, nasza koleżanka zastosowała dość prostą i skuteczną metodę osaczania. By nie można było tak łatwo odciąć się od jej energetycznych pasm nawiedzeniowych, pani X… osobiście odwiedza byłych warsztatowców, zarażając ich jadem śmierci. Dość szybko opanowuje on struktury przestrzenne, przez co u odwiedzonych osób sypią się związki, pojawiają się nagle ostre stany chorobowe, padają finanse, szerzy niezgoda w rodzinie itd. Owszem, to co po jej wizytach zostaje, bardzo łatwo można wyczyścić, ustawić i uzdrowić. Rzecz w tym, że zapora znika, gdy posłaniec ciemności osobiście przekracza próg domu lub wkłada energetyczną rękę w osobiste pole rozmówcy. Wtedy częściowo odżywa to, co wcześniej zostało zablokowane. Tak bawić można się bez końca.

Dość przypomnieć naszego znajomego z Poznania, który nie tylko wydzwaniał do warsztatowców i zamęczał ich esemesami, ale i wykorzystując koleżeńskie więzy, nachalnie, bez zapowiedzenia zjawiał się w ich domach, by osobiście modyfikować wewnętrzną przestrzeń energetyczną, a potem programować pod kątem własnych korzyści. By zyskać w nich klientów, rujnował im związki, zdrowie i poprawne widzenie świata. A do im większego upadku ich doprowadzał, tym częściej ich widziano w jego gabinecie.

To samo robi nasza warszawska koleżanka, która nie tylko nic nie potrafi, bo Góra odebrała jej moc do jakichkolwiek działań, ale na dodatek ogłasza się w czasopismach ezoterycznych, promując swój zafałszowany wizerunek cudotwórczyni. By zarobić na ludziach, zwodzi ich i oszukuje. Nie cofa się przed niczym. Za nic ma odpowiedzialność za ich los czy stan zdrowia. Nic to, że korzystając z jej usług, tracą szansę na poratowanie u kogoś innego. Skąd taka nikczemność w byłym warsztatowcu? Znikąd. Ta zadra od zawsze w niej tkwiła. Stąd brał się brak chęci do pracy nad sobą. Cała zabawa w uduchowienie miała tylko jeden wymiar: zarobkowy. I nic więcej. Gdy usłyszała z mych ust, że Bóg widzi, co ona robi i że jest temu przeciwny, to z płaczem pytała, ile ma czasu na poprawienie się. Powiedziałem wprost, że nie nadrobi strat, że nigdy się to nie stanie, bo nie takie są jej intencje. To się rozryczała na dobre. Szkoda tylko, że nie nad tymi, których krzywdziła. Potem odwróciła kota ogonem i uznała się za w pełni cudowną i zasługującą na zbawienie. Co tam zasługującą. W swej biografii ujęła siebie jako boskie narzędzie do zbawiania innych. Dramat i pogarda.

Na zbawienie zasługuje każdy. By to zrozumieć, wystarczy sobie przypomnieć o tym, że nam już taką szansę dano, że przyszliśmy na świat na czyśćcowej planecie właśnie po to, by się zmienić i naprawić to, co zniszczyliśmy w poprzednich żywotach. Ale nie ma tu ani słowa o tym, że złodziej i bandyta trafią do raju. Byłoby to niesprawiedliwe. Od tamtej chwili owa pani robi, co może, by co chwilę przypominać się pozostałym warsztatowcom i pozostawiać w nich kropelki jadu. Ona czuje przez skórę, że jak się wykaże, to ciemność wesprze ją w zarabianiu. Zniszczyła przecież w tym celu własne dzieci, zrujnowała życie wielu ludziom i ubarwiła świat programowym zaprzedaniem. Na szczęście ma zablokowaną moc i w złu się już nie podniesie, i na chwałę ciemności działać więcej nie będzie. I proszę tylko nie odnieść wrażenia, jakoby specjalnie spod mojego pióra wyszło „kara”, bo nie ja odpowiadam za jej czyny i nie ja będę ją osądzał. Mi się jej zwyczajnie zrobiło żal i dałem po prostu do zrozumienia, że dalsze przyjeżdżanie na warsztaty nie ma dla niej najmniejszego sensu. Lepiej, żeby pieniądze przeznaczyła na co innego.

Podobną technikę zatruwania i programowania stosował inny organizator warsztatów, który wahadełkowania traktował jako narzędzie do wdrukowywania określonych potrzeb. Ogłupiał ludzi, zmuszając ich do uczestnictwa w organizowanych przez siebie kursach, tych samych, które rok wcześniej sam poddawał ostrej krytyce. Programowanie było tak silne, że u dwóch osób pojawiły się silne, niczym nie uzasadnione krwotoki wewnętrzne, a ludzi słyszących jego imię ogarniał paniczny strach. Podobne stany obserwowano u większości tych osób, które mimo zachęty nie chciały przychodzić na wahadełkowania i uczestniczyć we wspólnych modlitwach. Strach był tak wielki, że kilkanaście osób bało się ten temat poruszać nawet przez telefon. Woleli przyjechać na konsultacje osobiste setki kilometrów, niż uaktywniać programy, jakie manipulator utrzymywał w przestrzeni. W końcu on sam uległ ich mocy. "Czarna msza" wypełniła go ostatecznie rok temu i od tej pory z niezłym skutkiem okradał wszystkich, także najbliższych. Do tego stopnia przeniknęło go znieprawienie, że nie bał się posługiwać programowaniem, szantażem, groźbą i fałszerstwem. Na ludzkim nieszczęściu zyskał wiele, bo kilkaset tysięcy złotych, ale jak mówi Góra, wszystko to niebawem straci i nigdy więcej się już nie podniesie. Nawet ezoteryka go wyrzuci poza bramę, bo swoje gniazdka uwili w niej mocniejsi od niego.

By ostrzec przez działaniem ludzi, którzy dla zysku są gotowi sprzedać diabłu duszę, przygotowałem videoblog, w którym wyjaśniłem zasady przeprowadzania wspólnych odczytów, modlitw i działań energetycznych. Ostrzegłem tam nawet przed sobą, przed ślepą do mnie ufnością. Dziś dobrze się czuję, ale co będzie, gdy "Czarna msza" pochwyci mnie w swoje szpony i nastawi przeciwko wam? Nieświadomi zagrożeń ludzie padną wówczas podczas jednego wspólnego wejścia w przestrzeń duchową. Wejdą za mną w Mrok. To typowa pułapka ciemności, stały ezoteryczny i kościelny rytuał, taki działający od tysiącleci fortel, stary i sprawdzony - inicjacja polegająca na zakodowaniu osobistych wibracji w przestrzeni systemowego projektora. Przed takim podstępem trudno ujść cało.

Dopiero niezależność od ludzi i stałe sprzęgnięcie z Siłami Wyższymi gwarantuje utrzymanie stałej równowagi energetycznej. I tylko taki człowiek nie wpada w zastawione przez innych pułapki. Największą szansę na stanie się zwierzyną łowną mają ludzie, którymi rządzą emocje. Wystarczy niepewność, zwątpienie, nasilenie potrzeby, a już wypada im wahadełko z rąk i w rozpaczy dzwonią do innych, prosząc o wsparcie – o odczyt, o słowo pocieszenia, o naprowadzenie. Pozbawieni intuicji, całkowicie obnażeni, sami poddają się obróbce i wystawiają na przygotowane programy. Chcąc usłyszeć o tym, co ich uspokoi i zbawi, płacą za chwilę iluzji bezgranicznym zaufaniem. Zapominają przy tym, że w ich przypadku nie ma mowy o telefonie do przyjaciela. Dopóki odczytujący nie jest uzdrowicielem duchowym, dopóty istnieje ryzyko pomyłki i nieudolnego działania. By się tak nie stało, samemu trzeba się wzmocnić, trzeba się wziąć w garść i zapanować nad wewnętrznym chaosem. Inaczej wszelkie odczytywanie tego, co trzeba zrobić, by naprawić rzeczywistość, będzie nic niewarte.

 
Zapoznaj się z klauzulą informacyjną RODO

Informujemy, iż niniejsza witryna korzysta z plików cookies.

W trosce o bezpieczeństwo przetwarzania danych osobowych uprzejmie prosimy o zapoznanie się z pełną klauzulą informacyjną oraz polityką prywatności.

X
Czytaj więcej Akceptuję
Szanowny Kliencie

25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO).
Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies. Poniżej znajdziesz pełny zakres informacji na ten temat.

ZgodyPolityka prywatności
Wyrażenie zgody

Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowych lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez: Wydawnictwo Oriin

Cele przetwarzania danych
  • świadczenie usług drogą elektroniczną
  • realizacja zamówienia / zlecenia klienta
  • marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
  • dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
  • wykrywanie botów i nadużyć w usługach
  • pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)
Podstawy prawne przetwarzania danych
  • marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
  • realizacja zamówienia/zlecenia klienta, świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
  • pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych
Odbiorcy danych

Administrator oraz podmioty przetwarzający dane na zlecenie administratora danych, w tym agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych, prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego zajmującego się ochroną danych osobowych.

Kontrolowanie plików cookie

Zakres akceptacji plików cookie możesz ustawić w swojej przeglądarce, zgodnie z ustawioną polityką cookie.

Polityka prywatności / cookies
Firma Wydawnictwo Oriin, właściciel serwisu {$site|editable}, dokłada wszelkich starań, aby Państwa prywatność była odpowiednio chroniona. W celu realizacji zgodnego z prawem, przejrzystego i bezpiecznego przetwarzania Państwa danych osobowych przyjmujemy niniejszą Politykę Prywatności, która obowiązuje od dnia 25 maja 2018 r. Polityka Prywatności odwołuje się do RODO, czyli Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych). Dokument określa jakie dane i na jakich zasadach przetwarzamy i jak dbamy o ich bezpieczeństwo i Państwa prawa.
§1 Administrator danych osobowych

Administratorem Państwa danych osobowych jest {$company . W przypadku dodatkowych pytań dotyczących przetwarzania Państwa danych osobowych oraz przysługujących Państwu praw, prosimy o kontakt drogą mailową: mail is empty}.

§2 Zakres, cele i podstawy prawne przetwarzania danych osobowych

W związku z tym, że poprzez serwis popko.pl umożliwiamy kontakt w różnych sprawach, przetwarzamy Państwa dane osobowe w różnych celach, w różnych zakresach i na różnych podstawach prawnych. W celu precyzyjnego przekazania informacji na temat przetwarzania Państwa danych osobowych pogrupowaliśmy je według celu przetwarzania danych:

  • świadczenie usług drogą elektroniczną
  • realizacja zamówienia / zlecenia klienta
  • marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
  • dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
  • wykrywanie botów i nadużyć w usługach
  • pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)

W przypadku danych osobowych pozyskanych w inny sposób, niż przez stronę popko.pl lub telefonicznie czy mailowo również przetwarzamy je wyłącznie w celu, w jakim zostały udostępnione i przez czas jaki jest konieczny do realizacji tego celu. W przypadku planowanej zmiany celu przetwarzania, zawsze pytamy właściciela danych osobowych o zgodę i informujemy o zmieniających się warunkach przetwarzania danych.

§3 Pliki cookies

Wykorzystujemy pliki cookies w celu zapewnienia poprawnego działania serwisu, a w szczególności dostosowania zawartości serwisu do preferencji użytkownika oraz optymalizacji korzystania z serwisu. W szczególności pliki te pozwalają rozpoznać podstawowe parametry urządzenia użytkownika (takie jak: typ urządzenia, rozdzielczość ekranu, kraj, z którego dochodzi do wejścia) i dzięki temu odpowiednio wyświetlić stronę internetową dostosowaną do jego potrzeb. Wykorzystujemy także cookies w celu zbierania ogólnych i anonimowych danych statystycznych za pośrednictwem narzędzi analitycznych i marketingowych:

  • Google Inc. z siedzibą w Mountain View, Kalifornia, Stany Zjednoczone. Aby dowiedzieć się więcej o polityce prywatności tego administratora kliknij tu: https://policies.google.com/privacy
  • Facebook Inc. z siedzibą w Menlo Park, Kalifornia, Stany Zjednoczone, Aby dowiedzieć się więcej o polityce prywatności tego administratora kliknij tu: https://www.facebook.com/policy.php
  • Twitter, Inc., 1355 Market Street, Suite 900, San Francisco, CA 94103 U.S.A., Aby dowiedzieć się więcej o polityce prywatności tego administratora kliknij tu: https://twitter.com/en/privacy

Podmioty wymienione w §3 są administratorem danych osobowych zawartych w plikach cookies w rozumieniu RODO. Mogą Państwo samodzielnie i w każdym czasie zmienić ustawienia dotyczące plików cookies, określając warunki ich przechowywania i uzyskiwania dostępu przez pliki cookies do urządzenia użytkownika. Zmiany ustawień można dokonać za pomocą ustawień przeglądarki internetowej. Ustawienia te mogą zostać zmienione w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików cookies bądź informować o każdorazowym zamieszczeniu cookies na Państwa urządzeniu. Szczegółowe informacje o możliwości i sposobach obsługi plików cookies dostępne są w ustawieniach przeglądarki internetowej. Mogą Państwo w każdej chwili usunąć pliki cookies, korzystając z dostępnych funkcji w przeglądarce internetowej, której Państwo używają. Ograniczenie stosowania plików cookies może wpłynąć na niektóre funkcjonalności dostępne na stronie internetowej.

§4 Państwa prawa związane z przetwarzaniem danych osobowych

Przysługuje Państwu prawo do:

  • dostępu do swoich danych osobowych,
  • sprostowania danych osobowych,
  • usunięcia danych osobowych,
  • ograniczenia przetwarzania danych osobowych,
  • przenoszenia danych osobowych,
  • wniesienia sprzeciwu do przetwarzania danych osobowych,
  • cofnięcia wcześniej wyrażonej zgody na przetwarzanie danych osobowych.

W celu skorzystać ze swoich uprawnień, prosimy o kontakt na adres mailowy: autor@popko.pl Jeżeli, występują Państwo do nas z żądaniem związanym z wykonaniem wymienionych powyżej praw, odpowiadamy na to żądanie niezwłocznie, nie później jednak niż w ciągu miesiąca po jego otrzymaniu. Jeżeli jednak – z uwagi na skomplikowany charakter żądania lub liczbę żądań – nie będziemy mogli spełnić Państwa żądania w ciągu miesiąca, spełnimy je w ciągu kolejnych dwóch miesięcy informując uprzednio o przedłużeniu terminu.

§5 Bezpieczeństwo Państwa danych

Jako Administrator Danych Osobowych danych osobowych dokładamy wszelkich starań, aby zapewnić bezpieczeństwo Państwa danych osobowych.

Zobowiązujemy się do:

zabezpieczenia danych przed ich udostępnieniem osobom nieupoważnionym, zabraniem przez osobę nieuprawnioną, zmianami, uszkodzeniem lub zniszczeniem, dopuszczenia do przetwarzania danych osobowych wyłącznie osób posiadających wydane przez nas upoważnienie, zapewnienia kontroli nad prawidłowością przetwarzania danych osobowych, prowadzenia ewidencji osób upoważnionych do przetwarzania danych osobowych, dochowania szczególnej staranności, aby osoby upoważnione do przetwarzania tych danych zachowały je w tajemnicy, również po zakończeniu realizacji Usługi, prowadzenia wymaganej przepisami prawa dokumentacji opisującej sposób przetwarzania powierzonych danych osobowych oraz środki techniczne i organizacyjne zapewniające ochronę przetwarzania tych danych, zapewnienia aby urządzenia i systemy informatyczne i telekomunikacyjne, służące do przetwarzania danych osobowych, były zgodne z wymogami Rozporządzenia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 29 kwietnia 2004 r. w sprawie dokumentacji przetwarzanych danych osobowych oraz warunków technicznych i organizacyjnych, jakim powinny odpowiadać urządzenia i systemy.

§6 Newsletter

Zaprenumerowanie elektronicznych i bezpłatnych newsletterów należących do Wydawnictwo Oriin wymaga podania w odpowiednim formularzu swojego adresu e-mail. Uzyskane w ten sposób dane są dodawane do listy mailingowej strony popko.pl zapisana na newsletter może się z niego wypisać klikając przycisk „anulować subskrypcję” na dole każdej wiadomości z newslettera. Newsletter wysyłany jest e-mailem. {company} zastrzega sobie prawo do wysyłania wiadomości, osobom, których dane kontaktowe posiada i które zgodziły się na przetwarzanie podanych danych w formularzach, zgodnie z Polityką Prywatności. Pod pojęciem wiadomość są rozumiane informacje odnoszące się bezpośrednio do jego serwisów, usług i produktów (np. zmiany, wewnętrzne promocje), niekomercyjne listy (np. życzenia, komentarze osobiste itp.) oraz informacje komercyjne (mailingi, promocje, reklamy, inne materiały marketingowe). Podmioty zlecające komercyjne mailingi nie mają wglądu w dane kontaktowe osób znajdujących się na listach adresowych popko.pl.

Później Chcę korzystać z serwisu i akceptuję