vimeo
youtube

Strona główna » Uzdrów się sam » Leczenie Metodą Psychotroniczą Evelyn Monaha

PobierzDrukuj

Leczenie Metodą Psychotroniczą Evelyn Monaha

Link do pobrania wersji *doc -> kliknij                            

 Evelyn Monahan

LECZENIE METODĄ PSYCHOTRONICZNĄ

 

WPROWADZENIE

 

Evelyn M. Monahan uległa w wieku 22 lat tragicznemu wypadkowi, w rezultacie którego

została ciężko okaleczona: straciła wzrok, dostała padaczki, a po czterech latach dołączył się

jeszcze paraliż prawego ramienia. Ataki epileptyczne były szczególnie częste (12-14

dziennie). Końskie dobowe dawki leków zredukowały je do 10-ciu. Evelyn czuła się bardzo

nieszczęśliwa, nie mogła pogodzić się ze swoim ciężkim kalectwem i przez długich 9 lat

dręczyła siebie i otoczenie, kipiała buntem i złością. Aż przyszło uspokojenie, a może

wyczerpanie nerwowe. Zaczęła rozmyślać nad ratunkiem dla siebie. I wtedy przypomniała

sobie wiele ciekawych, dziwnych historii zasłyszanych jeszcze w dzieciństwie. Odgrzebywała

w pamięci przypadki nagłych uzdrowień ludzi, którym lekarze nie dawali najmniejszej szansy

wyzdrowienia. Zaczęła mozolnie przywoływać na pamięć zasady tzw. psychotronicznego

leczenia, o którym wówczas mówiło się, że było źródłem tych wszystkich cudownych

uzdrowień. Zdecydowała się spróbować...

 

Wtajemniczyła dwoje przyjaciół i we troje rozpoczęli stosowanie ćwiczeń, ustalonych w

punktach przez samą Evelyn. Ćwiczyli trzy razy dziennie z wielką dokładnością i zapałem.

Była to przecież ostatnia deska ratunku. Po 10-ciu dniach E. Monahan odzyskała wzrok. Stało

się to nagle, raptownie. Jednocześnie z odzyskaniem wzroku ustały zupełnie ataki

epileptyczne, a w tydzień później ustąpił paraliż. Młoda kobieta była całkowicie zdrowa.

Badania lekarskie nie wykazały śladu żadnej choroby. Przepełniało ją szczęście powrotu do

zdrowia, do normalnego życia i ogromna nieprzeparta chęć zapoznania z tą metodą jak

największej ilości ludzi cierpiących.

 

Evelyn miała ukończone roczne studium psychologii eksperymentalnej na uniwersytecie w

Georgii, w Atlancie. Postanowiła wrócić do szkolnictwa, by mieć ciągłe kontakty z ludźmi i

móc przekazywać im swoją wiedzę i doświadczenie z zakresu psychotronicznego leczenia.

Zamarzyły jej się wykłady na tymże uniwersytecie. Fakt, że wykłady z takiego przedmiotu

nigdy nie istniały na żadnym amerykańskim uniwersytecie nie przerażał jej wcale.

Zatelefonowała do sekretariatu, wyłuszczyła dokładnie sekretarce o co jej chodzi, podała

swoje nazwisko oraz numer telefonu i nie zrażona konwencjonalnym zapewnieniem, że jeżeli

ktoś na uczelni zainteresuje się tym problemem zostanie z nią skontaktowany, spokojnie

czekała, ćwicząc, systematycznie swą "cudowną" technikę. Wychodziła z założenia, że skoro

mocą "swego wyższego Ja", swojej Nadświadomości, potrafiła wyleczyć własne ciężkie

kalectwo, to nie ma przeszkód do rozwiązania przy pomocy tej samej potęgi każdej innej

sytuacji życiowej. Jakoż po miesiącu dyrektor Studiów Specjalnych na tamtejszym

uniwersytecie zaproponował jej wykłady z parapsychologii. Chętnie oczywiście przyjęła

ofertę i została instruktorem parapsychologii. Jej wykładów słuchało przeciętnie 250

studentów w każdym semestrze.

 

Evelyn była zadowolona, ale pragnęła jeszcze szerszych kontaktów z ludźmi. Marzyła o

telewizji, radiu i prasie. W tej intencji ciągle uprawiała z ogromnym zapałem psychotroniczną

technikę. Wierzyła w jej nieograniczone możliwości, była pewna, iż znikną przeszkody,

stojące na drodze jej ambitnych planów. Po miesiącu zwróciła się do niej "Atlanta Journal" z

propozycją napisania reportażu na temat jej wykładów. Następny tydzień przyniósł kontakt z

telewizją. Proponowano udział w programie "Georgia dzisiaj", odbieranym przez miliony

 

 

 

 

telewidzów-sympatyków. Reakcja na poruszony przez E. Monahan problem była tak wielka,

że po trzech tygodniach poproszono ją o powtórne wystąpienie w telewizji. W tym czasie

miała też pogadanki w radio, o jej artykuły ubiegały się takie czasopisma, jak "National

Inquire", "Midnight" i "Time Magazin". Książki E. M. Monahan ukazały się w Japonii,

Anglii, RFN, Meksyku i we Włoszech. A więc spełniły się marzenia.

 

W swojej książce, której oryginalny tytuł brzmi "The miracle of metaphysical healing"

autorka w osobistym kontakcie z czytelnikiem, bez reszty, bez zastrzeżeń oddaje mu do

dyspozycji całą swą wiedzę, swoje doświadczenia, pragnie przelać w niego własny zapał,

zachwyt, swą odzyskaną radość życia i szczęście pomagania innym.

 

 

Leczenie psychotroniczne, owa technika wielokroć sprawdzana, nazywana przez Evelyn

'"niezawodną", "cudowną" jest niesłychanie prosta, ale autorka wielokrotnie przestrzega, by

nie zlekceważyć jej, nie odrzucić tylko dlatego, że jest tak bardzo dostępna dla każdego. I

rzeczywiście, psychotroniczne leczenie nie związane jest z żadnymi wydatkami, nie wymaga

żadnych rekwizytów, żadnego specjalnego wykształcenia, wymagana jest tylko dobra wola,

wytrwałość, spokój.

 

 

Na czym więc sprawa polega?

 

Człowiek jest istotą wspaniałą, potężną przez nieograniczone siły utajone, z którymi

przychodzi już na świat. Dzięki tej potędze jest w stanie usuwać ze swego życia choroby,

kalectwo, zmieniać przykre sytuacje życiowe itd., gdyż z natury rzeczy należy mu się

szczęście, radość i doskonałe zdrowie.

 

Na nieszczęście człowiek jest nieświadomy swego wspaniałego wyposażenia w potęgę iście

boską. Cierpi, choruje, męczy się, narzeka, szuka rozpaczliwie ratunku i ani się domyśla, że

on sam posiada moc uzdrawiania. Jest jak król, który zapomniał, że jest królem, że ma płaszcz

królewski na ramionach i złotą koronę na głowie, uznał się za żebraka, więc w pyle drogi

siedzi i żebrze u przechodniów o wsparcie. Tę świadomość własnej mocy, własnych

nieograniczonych możliwości, nazywa Evelyn M. "naszym wyższym Ja", a moc realizowania

życzeń, zaspakajania potrzeb, zmieniania nawet niekorzystnych okoliczności życiowych -

nadświadomością. Umysłem świadomym określa autorka świadomość otaczających nas

realiów. To umysł świadomy rejestruje wszystkie nasze spostrzeżenia, odczucia, wydarzenia,

on zarządza pamięcią, on wyciąga wnioski, planuje itd. itd. On wreszcie ulega chorobom,

cierpieniom, odczuwa radość, szczęście, strach, rozpacz itd. Umysł świadomy jest

ograniczony w swoich możliwościach, on też jest "ślepy" - jak się wyraża Monahan - na

istnienie naszego "wyższego Ja".

 

Otóż, żeby skutecznie posłużyć się techniką psychotronicznego działania, trzeba odwołać się

do swego potężnego "wyższego Ja" oraz własnej nadświadomości i... żądać. Nie prosić,

błagać i żebrać, a spokojnie, zdecydowanie rozkazywać. W swoich instrukcjach Evelyn M.

nigdy nie podaje słowa "proszę" czy "błagam", lecz "chcę", "pragnę", "rozkazuję",

"zarządam". Wychodzi ona z założenia, że sięgamy po swoje, że są to dobra zaprogramowane

dla nas od początku świata, utracone przez nas przez niewiedzę, ograniczoność i własną

słabość. W ufnym żądaniu tych wszystkich dobrodziejstw jest jakieś odcięcie się od

dotychczasowego mylnego, tragicznego w skutkach stanowiska ludzkości, a powrót na

właściwe miejsce, wyznaczone nam od wieków. Warunkiem powodzenia w życiu i to

 

 

 

 

warunkiem wielokrotnie podkreślanym przez autorkę, jest absolutne zerwanie z "negatywnym

myśleniem".

 

Negatywne myślenie to nie tylko pesymizm, zwątpienie, rozpacz. To także wrogie,

nieżyczliwe uczucia, zawiść, radość z cudzego nieszczęścia, pogarda, nienawiść itd. Myślenie

negatywne, jak twierdzi autorka, jest chorobą samą w sobie, przynosi cierpienie, ból, choroby

umysłu i ciała, a nawet śmierć. Od tych niebezpiecznych myśli należy się odwracać, nie

zatrzymywać ich w umyśle, zastępować innymi radosnymi, pozytywnymi. "Nigdy nie

pozwolić, by myśli negatywne zagnieździły się w twym umyśle" - przestrzega autorka.

 

Gdy wiec postanowiliśmy odwołać się do tej drzemiącej w nas potęgi i wyciszyliśmy swój

umysł, usuwając wszystkie negatywne myśli, możemy przystąpić teraz do samej techniki

psychotronicznego leczenia, bardziej szczegółowo podanej przez autorkę.

 

Pamiętajmy jednak, że do precyzji wykonania dochodzi się z czasem. przez cierpliwość i

wytrwałość. Nie żądajmy od siebie już na początku idealnego dostosowania się do

wskazówek autorki. Chodzi o nastawienie, zrozumienie i dobre chęci. Do E. Monahan

zgłaszało się mnóstwo ludzi, byli wśród nich nieufni, oporni, bardzo krytycznie nastawieni.

Nikt z nas przecież nie sądzi, że od razu potrafi wyciszyć swój umysł, usunąć wszystkie

negatywne myśli, rozluźnić ciało w idealnym relaksie itd.. a jednak i oni osiągali to czego tak

bardzo pragnęli.

 

 

Technika psychotronicznego leczenia składa się z trzech części:

 

1. przygotowania

 

2. odwołania się do swojej Nadświadomości

 

3. zakończenia

 

I przygotowanie i zakończenie są ćwiczeniami oddechowymi, połączonymi z głębokim

relaksem. Ciało i umysł odświeżone głębokimi oddechami, dogłębnie rozluźnione, wyrażają

stan wolny od napięć fizycznych i psychicznych, stan błogi, godny kontaktu z

Nadświadomością. Gdybyśmy się głębiej nad tym zastanowili, sami doszlibyśmy do wniosku,

że jako istoty stworzone na obraz i podobieństwo Boże jesteśmy potężni sami w sobie i że

trzeba nam tylko odciąć się na chwilę od stresów dnia codziennego, wyciszyć się

wewnętrznie, by skontaktować się z ową wyższą siłą w nas utajoną i... zakomunikować swoje

pragnienia. Spełnienie ich przez nasze "wyższe Ja" nie ulega dla E. Monahan najmniejszej

wątpliwości. By nas o tym przekonać podaje cały szereg uzdrowień ludzi, cierpiących na

bardzo różne choroby. Autorka prowadziła dokładną dokumentację każdego przypadku i

wybrała niektóre z nich, oczywiście za zgodą zainteresowanych.

 

 

"Gdy po raz pierwszy zjawił się u mnie Roy M., wiedziałam, że nie tylko cierpi, ale że jest

pełen pesymizmu i sceptyzmu. Od lat cierpiał na krzyż, nosił pas ortopedyczny, ledwie się

poruszał, od 4 lat nie pracował, - "pani dużo mówi o tym cudownym leczeniu, ale jestem

przekonany, że mnie osobiście nic już nie pomoże". - Mr. M., przy tego rodzaju nastawieniu,

byłabym szczerze zdziwiona, gdyby cokolwiek panu pomogło. Pańskie myśli negatywne

trzymają pana w klatce cierpień, jak w więzieniu." Gdy mu cierpliwie tłumaczyłam, że jego

 

 

 

 

własne, negatywne myśli są główną przyczyną bólów krzyża, patrzył na mnie z najwyższym

zdziwieniem i jawną dezaprobatą. W końcu jednak przyrzekł zastosować się do mojej

instrukcji i być ze mną w kontakcie. Po dwóch tygodniach zadzwonił: nie odczuwał żadnych

bóli, wyrzucił pas ortopedyczny, mógł się swobodnie poruszać. Za kilka tygodni wrócił do

pracy i dawał sobie doskonale radę. Był stróżem w domu towarowym i do jego obowiązków

należało wchodzenie na piętra 2-3 razy dziennie. Został entuzjastycznym propagatorem idei

psychotronicznego leczenia. - "Każdy powinien poznać tę cudowną metodę leczenia.

Zgrzytam zębami ze złości, gdy myślę o tylu latach spędzonych w bólu. Niech pani nie

przestaje mówić o tym ludziom. Byłoby grzechem zatrzymywać coś takiego tylko dla siebie".

 

 

METODA PSYCHOTRONICZNA W PRAKTYCE

 

1. Wybierz spokojne miejsce, połóż się lub usiądź na krześle z oparciem, by wygodnie oprzeć

głowę. Dla początkujących odpowiedniejsze będzie wygodne położenie się.

 

2. Zamknij oczy i obserwuj spokojnie swój oddech, nie kontrolując go. Rozluźnij mięśnie

całego ciała, od twarzy poczynając aż do palców nóg.

 

3. Wciągnij głęboko powietrze przez nos, rozciągnij płuca i przeponę. Obserwuj

wewnętrznym okiem swój oddech, wyobraź sobie, jak powietrze przepływa przez ciało,

kończąc w okolicach mózgu. Przy wydechu (również tylko przez nos) zwalniaj mięśnie

brzucha i pogrążaj w relaksie całe ciało i umysł. Powtórz to ćwiczenie trzy razy, za każdym

razem starając się pogłębić relaks.

 

4. Stwórz w umyśle obraz systemu krążenia. Wyobraź sobie wszystkie naczynia krwionośne,

tętnice, żyły, naczyńka włoskowate. Znajdując się w głębokim równomiernym rozluźnieniu,

uświadom sobie przepływ krwi przez ciało. Powtarzaj w myśli: "Pragnę, aby mój system

krwionośny był w całkowitej harmonii ze sobą samym i z innymi systemami mego

organizmu. Pragnę, aby usunął wszystkie zanieczyszczenia z mojego ciała i wniósł nową

energię do wszystkich komórek mego organizmu".

 

5. Przedstaw sobie swój system oddechowy. Pozwól, by uformował się wyraźny obraz twych

płuc, niech się rozprężają i kurczą, niech zaopatrują w tlen twój organizm. W umyśle

powtarzaj: "Potęgą mojej nadświadomości rozkazuję, aby mój aparat oddechowy doskonałe

pracował i pozostawał w doskonalej harmonii ze sobą i wszystkimi pozostałymi systemami

mego ciała".

 

6. Wyobraź sobie teraz swój system trawienny. Stwórz wyraźny obraz żołądka, jelit cienkich i

grubych. Powtarzaj w myśli następujące słowa: "Przez moc Nadświadomości pragnę, aby mój

system trawienny wyciągał maksimum korzyści z pożywienia jakie przyjmuję oraz by

pozostawał w całkowitej harmonii ze sobą i całym moim organizmem.

 

7. Ujrzyj w umyśle obraz swego serca i powtarzaj w myśli: "Mocą Nadświadomości

rozkazuję, by serce moje pracowało wydajnie, spokojnie, bez zakłóceń. Życzę sobie, by

pozostawało w całkowitej harmonii ze sobą samym i całym moim organizmem".

 

8. Wytwórz w swym umyśle obraz właściwego szkieletu. Niech twe wewnętrzne oko ujrzy

wszystkie kości i stawy. Mów w umyśle. "Przez niezwykłą moc mojej Nadświadomości

rozkazuję, aby wszystkie zwapnienia, zgrubienia i schorzenia mego szkieletu natychmiast

 

 

 

 

zostały usunięte, a chore komórki odłączone, zastąpione zdrowymi i wydalone z organizmu

jako obciążenie, burzące harmonię mego ciała".

 

9. Teraz ujrzyj w umyśle siebie samego. Niech ten twój portret odzwierciedla doskonałe

zdrowie. Z tym obrazem przed oczyma powtarzaj następujące słowa: "Pragnę aby wszystkie

systemy mego ciała pozostawały w całkowitej wzajemnej harmonii. Przez potęgę mojej

Nadświadomości zarządzam, aby ciało moje cieszyło się idealnym zdrowiem, a wszystkie

choroby zostały usunięte jako dysharmonia".

 

10. Oddychaj głęboko, przeponowo. Pozwól, by twój umysł towarzyszył oddechowi przez

ciało, kończąc na doprowadzeniu go do szczytu głowy. Powtórz to ćwiczenie trzy razy,

pogrążając się za każdym razem w głębszy relaks. Powtarzaj w myśli: "Jestem doskonale

zdrowy na ciele i umyśle".

 

11. Przez chwilę oddychaj spokojnie, nie kontrolując oddechu, nadal utrzymując ciało w

odprężeniu.

 

12. Otwórz oczy i idź do codziennych zajęć.

 

Technika ta, właściwie praktykowana, zajmuje w przybliżeniu 15 minut dziennie. Ćwiczyć

można jeden raz dziennie, do trzech razy możliwie w równych odstępach czasu, zresztą życie

narzuca różne ograniczenia i sztywnych ram nie da się wprowadzić.

 

Psychotroniczne leczenie można stosować nie tylko w odniesieniu do siebie, w ten sposób

można skutecznie pomagać także innym. Odległość przestrzeni nie stanowi żadnej

przeszkody dla psychotronicznego leczenia. Twoje leczące myśli pędzą z prędkością światła i

są poddane najpotężniejszej sile we wszechświecie - potędze Nadświadomości.

 

 

PRZYKŁADY EFEKTÓW PRAKTYKI PSYCHOTRONICZNEJ

 

"Bob C. miał 15 lat. Uległ katastrofie samochodowej i wyniósł z niej rozlegle rany: drugiego i

trzeciego stopnia poparzenia. W pierwszych kilku tygodniach cierpienia młodego człowieka

łagodzono narkotykami, lecz nadszedł czas, kiedy to narkotyki odstawiono z obawy przed

nałogiem. Rany, dalekie jeszcze od wygojenia, przysparzały pacjentowi wiele bólu, to też

pokój jego wypełniały jęki i błagania o pomoc. Po pomoc do mnie zgłosiła się Boba matka.

Obydwoje rodzice natychmiast przystąpili do stosowania techniki psychotronicznego

leczenia. W godzinę później Bob popadł w spokojny sen, pierwszy od czterech dni. Zaczęły

też wyraźnie ustępować bóle i chory szybko powracał do zdrowia. Jeszcze przed

zastosowaniem psychotronicznego leczenia ustalono na konsylium lekarskim, że konieczne

będą rozlegle przeszczepy skórne, a to pociągnie za sobą szereg operacji. Mrs. C. z radością

zawiadomiła mnie, że Boba ostatecznie czekają tylko dwie, a może tylko jedna operacja".

 

 

"Linda J. ogromnie interesowała się techniką psychotronicznego leczenia. Chodziła na

wykłady z parapsychologii na uniwersytecie Georia State. Zapoznała z tym problemem wielu

swoich przyjaciół, a także przyjaciół tych przyjaciół. Jedynie siostra jej, Judy oraz szwagier,

mieszkający zresztą w odległości 1000 km od Georgii, ostro krytykowali Lindy wiarę w

"takie głupoty". Ale zdarzyło się, że Judy bardzo niebezpiecznie zraniła oko ostrym drutem i

lekarze uważali je w 95 % za stracone. Szwagier zawiadomił Linde o wypadku telefonicznie i

 

 

 

 

jak to w obliczu niebezpieczeństwa bywa, niepomny na niedawną jeszcze zjadliwą krytykę,

błagał o pomoc Linde, a przez nią i mnie. Niezwłocznie obie przystąpiłyśmy do

psychotronicznego leczenia. Uzgodniłyśmy między sobą, że do 10-tej godziny następnego

dnia, kiedy lekarze zdecydują, czy da się uniknąć operacji, prześlemy do Judy cudowne siły

lecznicze aż cztery razy. W południe nadeszła radosna wiadomość: nie ma potrzeby operacji.

Telefonował Bob, powiedział, że lekarze z ogromnym zdziwieniem stwierdzili, że zranione

oko przez noc samo się zregenerowało. W tej sytuacji będą konieczne szkła kontaktowe.

Linda wiedziała, że Judy nie znosiła okularów i chcąc oszczędzić jej tej przykrości zwróciła

się do mnie z ponowną prośbą, a mianowicie, bym razem z nią za pośrednictwem

psychotronicznego leczenia uratowała Judy od noszenia szkieł. Oczywiście zgodziłam się. Po

tygodniu, bo wtedy właśnie miała być Judy na badaniu kontrolnym, miałam znowu telefon.

Głos Lindy drgał radością: "Siostra nie potrzebuje nosić okularów lekarz orzekł, że oko jest w

100 % zdrowe. Przypisywał tę poprawę noszeniu szkieł korekcyjnych. Wtedy Judy wyjęła z

torebki niezrealizowaną receptę na okulary. Osłupienie lekarza nie da się wyrazić słowami".

Judy i jej mąż popadli w tym wypadku w drugą skrajność. Zawsze twierdzę, że leczenie

psychotroniczne powinno iść równolegle z leczeniem medycznym, a nie zamiast niego. Tym

nie mniej byłam bardzo szczęśliwa razem z nimi.

 

 

"Jean L. zgłosiła się do mnie ogromnie przybita psychicznie. Właśnie stwierdzono u niej guz

piersi, który chociaż łagodny, musiał być w najbliższej przyszłości operacyjnie usunięty.

Operacja oznaczała dłuższy pobyt w szpitalu, Jean miała troje małych dzieci (2, 4 i 6 lat), a

mąż był w ciągłych służbowych wyjazdach. Dałam jej wypisaną na kartce technikę "punkt po

punkcie", wytłumaczywszy przedtem na czym polega leczenie psychotroniczne i jak zwykle

prosiłam o wiadomości. Po trzech dniach miałam telefon: "Wrócilam właśnie z kontrolnego

prześwietlenia. Guz zniknął. Jestem ogromnie szczęśliwa". Jean i jej mąż Marcin pozostawali

ze mną w kontakcie. Nie tylko sami ćwiczyli trzy razy dziennie, lecz nauczyli tego najstarsze

dziecko. "Gdy podrosną trochę mniejsze dzieci, dołączą i one do tych rodzinnych ćwiczeń -

twierdzili z zapałem".

 

 

Wszystkie te choroby zostaly wyleczone przy pomocy tej samej techniki psychotronicznego

leczenia. Posiada ono swoje niezmienne zasady, ujęte w punkty i podpunkty; a różnice w

poszczególnych wypadkach chorobowych dotyczą tylko poszczególnych słów i terminów.

 

Leczenie psychotroniczne polega na odwołaniu się do swego Wyższego Ja, do potęgi własnej

Nadświadomości, na przedstawieniu swego pragnienia oraz na utrwaleniu ich przez

umysłowe przeżywanie scenek radości, szczęścia z odzyskanego zdrowia, gratulacji

najbliższych i scenki w gabinecie lekarza, który ze zdziwieniem, ale i z radością stwierdza

absolutne wyleczenie z choroby. Proste, łatwe, a tak bardzo nam potrzebne! Przywykłszy w

wyobraźni do własnej tryskającej zdrowiem i radością sylwetki, dużo łatwiej będzie w nią

uwierzyć na jawie.

 

Technika psychotronicznego leczenia ślepoty

 

Wstęp:

1. Wybierz spokojne miejsce, połóż się wygodnie lub usiądź, opierając głowę o oparcie

krzesła.

2. Zamknij oczy i przez chwilę obserwuj swój oddech, nie kontrolując go. Rozluźnij cale

ciało.

 

 

 

 

3. Oddychaj przez nos, głęboko, przeponowo. Przy wdechu obserwuj wewnętrznym okiem

powietrze utleniając cały twój organizm. Doprowadź w wyobraźni to obfite utlenienie do

partii mózgu. Przy wydechu rozluźnij całkowicie mięśnie brzucha j pogrążaj w głębokim

relaksie całe ciało i umysł. Powtórz to ćwiczenie trzy razy, za każdym razem usiłuj jeszcze

bardziej pogłębić relaks.

 

Część środkowa, zasadnicza:

 

1. Powtarzaj w umyśle następujące słowa: "Przez bezgraniczną potęgę mojej Nieświadomości

i głęboką mądrość "wyższego Ja" rozkazuje, by zmobilizowane zostały ogromne zasoby

energii, istniejące wewnątrz mnie i poza mną, aby obdarzyć mnie światłem oczu. Wszystkie

komórki mego ciała zniszczone i chore są w tej chwili uzdrawiane, tak że żadna choroba nie

ma prawa we mnie istnieć, a dar widzenia jest mi zwrócony". 2. Ujrzyj w swym mentalnym

filmie siebie z uzdrowionym wzrokiem, rozglądającego się dokoła i napawającego oczy

widokami nigdy lub dawno nie widzianymi. Otaczają cię krewni lub przyjaciele, ściskają cię,

gratulują i mówią takie lub temu podobne słowa: "To wspaniale, że możesz widzieć. Nigdy

bym nie uwierzył, że to możliwe, ale trudno zaprzeczyć faktom. Ogromnie się cieszymy i

gratulujemy". - "Dzięki za udział w moim szczęściu. Masz rację, to cudownie móc widzieć."

 

3. Stwórz w umyśle scenkę w gabinecie lekarza. Bada wzrok i mówi ze zdziwieniem: "Nie

pojmuję, jak to się stało, medycznie nie mogę tego wytłumaczyć, lecz stwierdzam fakt, że

pani normalnie widzi. Ogromnie się cieszę i gratuluję".

 

Zakończenie:

 

Oddychaj głęboko przez nos. Przy wdechu obserwuj wewnętrznym okiem powietrze, obficie

utleniające cały twój organizm. Doprowadź je w wyobraźni do partii mózgu. Przy wydechu

rozluźniaj całkowicie mięśnie brzucha i pogrążaj w głębokim relaksie całe ciało i umysł.

Powtórz to ćwiczenie trzy razy, za każdym razem jeszcze bardziej rozluźniając całe ciało.

 

2. Obserwuj przez chwilę swój oddech, nie kontrolując go. Pozostawaj w relaksie.

 

3. Otwórz oczy i wróć do codziennych obowiązków.

 

Ćwiczyć trzy razy dziennie.

 

 

TECHNIKA PSYCHOTRONICZNEGO LECZENIA PARALIŻU

 

1. Wybierz spokojne miejsce...

 

2. Zamknij oczy i obserwuj swój oddech nie kontrolując go...

 

3. Oddychaj głęboko przez nos...

 

4. Powtarzaj w umyśle następujące słowa: "Przez bezgraniczną potęgę mojej

Nadświadomoścł i głęboką mądrość mego "wyższego Ja'' rozkazuję, by zmobilizowane

zostały ogromne zasoby energii, istniejące wewnątrz mnie i poza mną, by obdarzyć mnie

absolutnym zdrowiem. Wszystkie komórki mego ciała zniszczone lub zagrożone paraliżem są

w tej chwili uzdrawiane, tak że żadna choroba nie ma prawa we mnie istnieć. Członki, które

 

 

 

 

niegdyś były ograniczone w ruchach są obecnie doskonale sprawne".

 

5. Stwórz obraz samego siebie. Swobodnie, z gracją poruszasz sparaliżowaną częścią ciała.

Obserwuj to bardzo dokładnie, napawaj się lekkością swych ruchów. Usłysz w umyśle

radosne zdziwienie otoczenia: "W jaki sposób, na miłość Boską, wyleczyłeś się z paraliżu?

Przecież lekarze uważali to za absolutnie niemożliwe. Serdecznie się cieszymy razem z tobą.

Cudownie jest widzieć cię w takim stanie".

 

6. Stwórz teraz scenkę w gabinecie lekarza, klóry mówi z radosnym zdziwieniem: "Nie

myślałem, że kiedykolwiek nastąpi dzień, gdy będzie pani mogła posługiwać się swym

sparaliżowanym ramieniem. Nie rozumiem jak to się stało, ale ogromnie się cieszę i

gratuluję".

 

7. Oddychaj głęboko przez nos...

 

8. Obserwuj swój oddech nie kontrolując go...

 

9. Otwórz oczy...

 

Ćwiczyć trzy razy dziennie.

 

Zdziwienia krewnych, przyjaciół i lekarzy z całkowitego szybkiego wyleczenia są bardzo

potrzebnym, sensownym przygotowaniem do podobnych przeżyć w rzeczywistości.

 

 

TECHNIKA PSYCHOTRONICZNEGO LECZENIA EPILEPSJI

 

1. Wybierz spokojne miejsce...

 

2. Zamknij oczy...

 

3. Oddychaj głęboko...

 

4. Powtarzaj w umyśle: "Przez bezgraniczną potęgę mojej Nadświadomości głęboką mądrość

"mego wyższego Ja" rozkazuję, bym w tej chwili została uleczona z epilepsji i ataków

epileptycznych. Rozkazuję, by psychotroniczne leczenie przyniosło mi nowe siły i dar

wspaniałego zdrowia. Nie chcę być epileptykiem już nigdy więcej".

 

7. Stwórz umysłowy filmik, przedstawiający cię w otoczeniu przyjaciół czy rodziny. Niech się

cieszą razem z tobą, gratulują ci i mówią: "Tak się cieszymy, że już nie cierpisz na epilepsję.

Pewne, że ty sam jesteś jeszcze szczęśliwszy, ale i my nie posiadamy się z radości, że już się

nie męczysz".

 

8. A teraz niech nastąpi scenka z lekarzem: "Nie rozumiem jakim sposobem odzyskała pani

całkowite zdrowie, ale jestem szczęśliwy razem z panią".

 

7. Oddychaj głęboko...

 

8. Obserwuj swój oddech nie kontrolując go...

 

 

 

 

9. Otwórz oczy...

 

Ćwiczyć co najmniej trzy razy dziennie.

 

 

Evelyn Monahan bardzo usilnie i wielokrotnie przestrzega przed negatywnymi myślami, które

są udręką człowieka i srnutną gwarancją choroby.

 

Są myśli negatywne czynne, agresywne w stosunku do innych, wrogie, krzywdzące, mściwe,

oraz myśli negatywne bierne, wynikające z poczucia upokorzenia, odrzucenia, skrzywdzenia

kogoś itd. I jedne i drugie (najczęściej występuje w formie mieszanej) są źródłem wielu

chorób, jakże często artretyzmu, reumatyzmu, zapalenia stawów, wrzodów żołądka, astmy,

zaburzeń mowy i innych. Nie przypadkowo więc wprowadza autorka w instrukcji

psychotronicznego leczenia artretyzmu uroczyste wyznanie: "Daruję wszelkie urazy, jakie

kiedykolwiek czułam w stosunku do innych i pragnę, aby ludzie ci postępowali zawsze w

harmonii ze swym najwyższym dobrem". Słusznie też twierdzi na innym miejscu, że "ilekroć

odczuwasz niechęć do jakiejś ludzkiej istoty i podtrzymujesz to uczucie, ograbiasz sam siebie

z energii, którą normalnie mógłbyś wykorzystać dla zachowania twego fizycznego i

psychologicznego zdrowia. Żadna pretensja do kogoś nie jest tak ważna, jak twoje własne

zdrowie i głupcem byłby człowiek, gdyby pozwolił, żeby tego rodzaju przeszkoda stanęła na

drodze wyleczenia się z artretyzmu czy reumatyzmu. Masz nie tylko prawo, ale i obowiązek

korzystać z potęgi swojej Nadświadomości dla dobra własnego zdrowia w myśl znanego na

pozór paradoksalnego powiedzenia: "Pan Bóg pomaga tym, którzy sobie pomagają."

Zapamiętaj Czytelniku "twoje ciało chce być zdrowe i jest w najwyższym stopniu

zainteresowane odbiorem energii, którą mu przesyłasz za pośrednictwem twego "wyższego

Ja". Naprawdę, twoje ciało jest wspaniałym organizmem i tylko najwyższa Inteligencja mogła

je powołać do istnienia. Ta sama Inteligencja stworzyła twój umysł, który posiada moc

oddziaływania na ciało. Twoją sprawą jest zadbać, by wpływ ten był zawsze pozytywny.

Możesz z tego wyciągnąć wniosek, że umysł jest tworem bardziej doskonałym, niż ciało."

 

 

"Zuzanna R., młoda jeszcze, 32-letnia kobieta, od dwóch lat przykuta była do wózka

inwalidzkiego. Zniekształcający artretyzm zaatakował nie tylko nogi, ale i kręgosłup. Była

żoną i matką dwóch chłopców (4 i 6 lat). Życie nie układało się łatwo. Cierpiała fizycznie i

psychicznie. Wiedziała, że jest ogromnym ciężarem dla rodziny. Lekdrze nie wiele byli w

stanie pomóc. Z rozpaczą zwróciła się do mnie. Przedyskutowałyśmy technikę

psychotronicznego leczenia i Zuzanna z zapaleniem zaczęła ćwiczyć. Po trzech tygodniach

zapukał ktoś do moich drzwi i do pokoju weszła uśmiechnięta Zuzanna. - "Nie wie pani, kto

by chciał kupić wózek inwalidzki?" - zażartowala. Była właśnie na kontrolnej wizycie u

swego lekarza, który widząc jej lekki chód zaniemówił ze zdziwienia. ("Chciałam już wzywać

lekarza do swego doktora, tak byl zaszokowany"). Obecnie Zuzanna nie tylko chodzi, ale

potrafi biegać i to tak szybko, że nie każdy młody chłopak może ją dogonić.

 

 

"Siedem lat cierpienia na wrzód żołądka uczyniło z Ryszarda K. człowieka wyczerpanego

fizycznie, psychicznie i finansowo. Byl od 14-stu lat wyższym wojskowym. Po 7-miu latach

stresów i stałych napięć nerwowych zachorował na owrzodzenie żołądka. Początkowo sądził,

że nie będzie tak trudno żyć z tym schorzeniem i że nie jest to zbyt wysoka cena. jaką płaci za

prestiż w swej jednostce i wysokie uposażenie finansowe. Bóle dokuczaly mu jednak coraz

bardziej. Każdego tygodnia musiał dzień lub dwa zostawać w domu. Ta nieobecność w pracy

 

 

 

 

denerwowała go i jeszcze bardziej pogarszała stan zdrowia. Po skontaktowaniu się ze mną

rozpoczął energicznie leczenie metodą psychotroniczną. Po tygodniu zadzwonił, że nie

odczuwa bóli, a po następnych 10 dniach zawiadomił, żą Rentgen nie wykazał śladu wrzodu

żołądka. Niepotrzebne już były lekarstwa i uciążliwa dieta. Jeszcze później doniósł, że

awansował, zwiększyły się obowiązki, ale nie narzekał, nigdy w życiu nie czuł się lepiej.

Oczywiście codziennie uprawiał technikę psychotronicznego leczenia".

 

 

"Katarzyna N. miała 50 lat i od 10 lat cierpiała na zapalenie stawów w obu ramionach.

Zaczęłyśmy leczenie. Katarzyna była jedną z najbardziej zdyscyplinowanych osób, jakie

kiedykolwiek spotkałam, nie zdziwiłam się więc, gdy po trzech dniach zawiadomiła mnie

telefonicznie, że nie odczuwa już żadnych bólów. Rentgen nie wykazał nawet śladów

zapalenia stawów. - ,,Lekarz był bardzo zdziwony, ale nie wiem kto był bardziej szczęśliwy,

ja czy on". Ostatnio słyszałam, że Katarzyna rozpoczęła pracę w szpitalu. Chce w ten sposób

mieć okazję zaznajamiania cierpiących ludzi z niezwykłą techniką psychotronicznego

leczenia."

 

 

"Karen R. od wczesnego dzieciństwa cierpiała na zaburzenia mowy. Po kilku dość gładko

wypowiedzianych słowach następowały coraz dłuższe przerwy, połączone z nerwowymi

grymasami twarzy, A była to młoda, atrakcyjna, 23-letnia kobieta. Jej wizyta trwała u mnie

bardzo długo, zanim opowiedziała swoją historię, i poprosiła o pomoc. Była najstarsza z

trojga dzieci, była przed rodzicami odpowiedzialna za młodsze rodzeństwo. W wieku 4,5 lat

zaczęła się jąkać. Rodzice nie leczyli jej sądząc, że wyrośnie z tego. Stało się jednak

odwrotnie. Nauka nie szła najlepiej, odpowiedzi w klasie były torturą. Nie wytrzymała,

rzuciła szkołę i poszła do takiej pracy, gdzie mogła milczeć: Została szwaczką w dużym

przedsiębiorstwie. Karen dobrze pracowała, lecz zawsze awanse ją omijały. Latami

wykonywała tę samą pracę i czuła, że już dłużej nie wytrzyma jako milczący automat.

 

Z zapałem rozpoczęła ćwiczenia psychotroniczne. Po tygodniu zatelefonowała. Dość łatwo

można ją było zrozumieć. Przerwy między słowami były dość krótkie i rzadkie. Następny

telefon miałam od niej po dwóch tygodniach. Gdybym nie wiedziała o jej uprzednim jąkaniu

się, nigdy bym jej o tę przypadłość nie posądziła. Dowiedziałam się, że już po 10-ciu dniach

ćwiczeń nie jąkała się, że jest bardzo szczęśliwa i największym jej pragnieniem było

zapoznanie innych ludzi z tą metodą".

 

 

Wiele razy podkreślałam już w tej książce, że umysł może doprowadzić do choroby. Może co

prawda ogromnie pomóc w odzyskaniu zdrowia, ale o wiele częściej przez myśli negatywne

szkodzi ciału. Od prawieków człowiek pozwolił, by ciało jego ponosiło konsekwencje

negatywnych emocji i psychicznych depresji. Rezultatem tego są m. in. ślepota,

zaniemówienie, częściowy lub całkowity paraliż i wiele, wiele innych chorób. Smutnym jest

fakt, że ogromna ilość ludzi cierpi dziś na przypadłości tylko dlatego, że nie nauczono ich

korzystać z potęgi siły własnej Nadświadomości, która leczy wszystkie choroby fizyczne,

psychiczne i umysłowe.

 

 

"Dawid L. młody 25-letni mężczyzna, leżał 5,5 roku kompletnie sparaliżowany. Ruchy jego

ograniczały się tylko do poruszania wargami i oczami. Paraliż nastąpił nagle,

niespodziewanie. Chciał pewnego dnia wstać z łóżka na śniadanie i już nie mógł. Źródłem

 

 

 

 

tego nieszczęścia były sprawy ambicjonalne: Dawid był przewrażliwiony na punkcie własnej

osoby. Miał wygórowaną ambicję i wszystkich podejrzewał o niedocenianie go.

 

O pomoc do mnie zgłosiła się jego matka. Oboje z synem zaczęli rygorystycznie stosować

technikę psychotronicznego leczenia. Po dwóch i pół tygodniu zatelefonowała pani L.

prosząc, bym natychmiast przyszła do nich. Zapewniała, że sprawa jest bardzo pilna. Gdy

otworzyłam drzwi ich domu, wybiegł naprzeciw mnie Dawid i entuzjastycznie chwycił mnie

w ramiona. Nie mógł sobie darować, że przez tyle czasu był przykuty do wózka przez własne

negatywne myśli i przez własną niewiedzę. Obecnie pałał chęcią niesienia pomocy innym

ludziom, również ofiarom paraliżu.

 

 

Ponieważ choroba Dawida L. wyrosła na podłożu napięć psychicznych, E. Monahan dodała

do instrukcji "punkt po punkcie" dodatkowy rozkaz wyciszenia tych właśnie emocji.

Oczywiście dołączyła to wezwanie do punktu 4. Oto ten dodatek:

 

"Cudowna siła Nadświadomości przechodzi właśnie przez moje ciało. Całkowicie uspokaja

mój umysł. Wypełniony tym wewnętrznym wyciszeniem pozbywam się wszelkich

negatywnych uczuć. Rozkazuję, aby były one natychmiast zastąpione uczuciami głębokiego

zadowolenia i radości".

 

 

"Amerykańscy Indianie mają takie porzekadło: "Nie sądź nikogo, zanim nie przejdziesz mili

w jego własnych kierpcach". To właśnie miał pewnie na myśli młody człowiek John L.,

cierpiący od trzech lat na paraliż prawego ramienia, gdy w czasie swojej pierwszej wizyty u

mnie zrobił mi złośliwy zarzut: "Jak pani może żądać od ludzi, żeby optymistycznie patrzyli

na świat i byli pełni nadziei? Jakie ma pani do tego prawo? Czy pani ma pojęcie, co czuje

człowiek, gdy medycyna stwierdza, iż nie zna jeszcze lekarstwa na jego chorobę? Jeśli

rzeczywiście nigdy nie była pani w takiej sytuacji, to nie może sobie pani nawet wyobrazić,

jak odbiera się te płomienne myśli wygłaszane przez panią!".

 

Otóż wiedziałam aż nadto. Jedenastu lekarzy orzekło, że paraliż mego ramienia nigdy nie

ustąpi, a 13 okulistów nie widziało dla mnie najmniejszej nawet szansy odzyskania wzroku.

Przerwałam więc potok cierpkich uwag Johna. W krótkich słowach opowiedziałam mu o

tragedii swego życia. Zaniemówił z wrażenia. Tym uważniej i spokojniej wysłuchał zasad

techniki psychotronicznego leczenia. Po dwóch tygodniach miałam wiadomość: paraliż

całkowicie ustąpił. John nie posiadał się z radości. Czuł się jak uczniak na wakacjach, cały

świat należał do niego".

 

 

"Czy oglądaliście w telewizji film dwa lata temu, którego fabuła osnuta została wokół losu

pięciu ciężko chorych ludzi? U wszystkich była ta sama diagnoza - polynephiritis i każdego z

nich mogła uratować tylko sztuczna nerka. Do ich dyspozycji była tylko jedna sztuczna nerka,

czterej pozostali musieli przyjąć wyrok śmierci. Film ten był dla mnie smutny z dwóch

powodów: po pierwsze to fakt. że ktoś w tym kraju musi umierać nie z braku wiedzy, lecz

pieniędzy, a po wtóre, że ktoś cierpiący usłyszał straszny wyrok: "nieuleczalna choroba" tylko

dlatego, że medycyna nie zdołała się jeszcze uporać z tym schorzeniem. Gdyby autor

scenariusza znał leczenie psychotroniczne, film ten miałby diametralnie inne zakończenie.

 

Patricia R. oglądała ten film i o wiele wyraźniej niż normalnie zdała sobie sprawę z

 

 

 

 

beznadziejności swojej sytuacji, gdyż cierpiała właśnie na połynephritis. Nie zaprzątała sobie

głowy myślą, czy ją uratuje sztuczna nerka. Była na to zbyt uboga. Czuła się skazana na

śmierć.

 

Po otrzymaniu ode mnie instrukcji zaczęła z zapałem ćwiczyć. Po miesiącu zadzwoniła.

Czuła się bardzo dobrze, była właśnie w trakcie robienia kontrolnych badań. Po 10 dniach

uslyszałam głos Patrycji - "Polynephritis zniknęła zupełnie. Nie ma śladu choroby. Doktor nie

mógł zrozumieć w jaki sposób mogło się to stać. Odkryłam mu tę tajemnicę. Patrzył na mnie

w osłupieniu, wątpię czy uwierzył. Ale to jego sprawa, ja jestem w 100 % zdrowa".

 

Gdyby więc - powtarzam - autor scenariusza znał tę prostą metodę psychotronicznego

leczenia - bohaterowie jego filmu nie byliby skazani na śmierć, a dla milionów ludzi byłby to

film niemal tak szokujący, jak filmy Alfreda Hitchock'a".

 

 

"Szkodliwość palenia papierosów stała się sprawą bezdyskusyjną. Do akcji zwalczania tego

nałogu przystąpiły: radio, telewizja, prasa, medycyna. Na czoło wszystkich technik, czy

środków odwykowych, stawia się silną wolę. Technika niżej podana nie bazuje na sile woli

lecz na niewzruszonej potędze własnej Nadświadomości. Przestaniesz palić, ponieważ

nawiążesz kontakt ze swoim "wyższym Ja". Twoja Nadświadomość uchyli pragnienie palenia,

ponieważ jest ono sprzeczne z naturalnym dążeniem do doskonałego zdrowia. Możesz pomóc

tą metodą nie tylko sobie, ale i swoim bliskim.

 

Kerin L. byl od 15-stu lat nałogowym palaczem. Wypalał dziennie 3,5 paczki papierosów.

Twierdził, że papierosy pomagają mu znosić stresy i że bez nich nie byłby w stanie tak

intensywnie pracować. Gdy zgłosił się do mnie o pomoc, był w krytycznej sytuacji, z którą

nie umiał sobie poradzić. Od pewnego czasu zaczął odczuwać ostre bóle w klatce piersiowej.

Gdy na zlecenie lekarza zrobił kontrolne badania, diagnoza brzmiała: angina pectoris. Lekarz

kategorycznie zabronił palenia papierosów, a Kerin nie mógł się na to w żaden sposób

zdobyć.

 

Wytłumaczyłam mu technikę psychotronicznego leczenia, która pozwoliła mu rzucić palenie

papierosów nie w ciągu miesięcy czy tygodni, lecz w ciągu godzin".

 

Autorka wstawiła do 4 punktu instrukcji następującą wstawkę: "Przez siłę Nadświadomości i

mądrości mego "wyższego Ja" odrzucam od tej chwili pragnienie palenia papierosów.

Potępiam ten nawyk i odpędzam od siebie każdą siłę, która zniewala mnie do stawiania tego

nałogu ponad mój własny rozsądek. Pragnę pozostawać w harmonii z moim "wyższym Ja",

które będzie czuwać nad zachowaniem mego całkowitego zdrowia nawet wtedy, gdy mój

świadomy umysł zajęty będzie innymi sprawami".

 

Ta inwokacja do wyższego Ja i potęgi Nadświadomości jest wyrażona słowami Evelyn

Monahan. Nie jest to jednak sztywna formułka, której należy się na pamięć nauczyć.

Propozycja autorki powinna być raczej traktowana jako osnowa do indywidualnych

wariantów.

 

 

"Miliony kobiet przechodzi co miesiąc niepotrzebny ból, uważając go za smutny lecz

nieunikniony dodatek do losu płci żeńskiej. Ogromne nieporozumienie.

 

 

 

 

Gdy Eilene R. przyszła do mnie pierwszy raz była od trzech tygodni bez pracy. Pracowała

tylko cztery miesiące. Była zatrudniona w szpitalu w charakterze pielęgniarki i bardzo lubiła

swoją pracę. Mimo doskonałej opinii jej comiesięczna kilkudniowa absencja w pracy

spowodowała rozwiązanie stosunku służbowego. "Nic nie mogę na te okropne bóle i nie

wydaje mi się, żebym gdziekolwiek mogła pracować". Wysłuchała z wielką uwagą techniki

psychotronicznego leczenia, nabrała otuchy i przyrzekła kontaktować się ze mną. Zadzwoniła

po 2,5 miesiącu. Nie dzwoniła wcześniej, bo chciała mieć stuprocentową pewność, że się

wyleczyła. Powróciła do pracy w szpitalu, od 6-ciu tygodni nie opuściła ani jednego dnia. Po

ośmiu miesiącach znowu zadzwoniła. Pracowała nadal w tym samym miejscu, dwa razy już

awansowała".

 

"Gdy ktoś narzeka przy mnie na bezsenność, zawsze myślę o Ralphie J. Od dłużego czasu

cierpiał on na bezsenność, choć robił wszystko żeby spać, łącznie z zażywaniem środków

nasennych, przepisywanych mu przez lekarza, wyczytanych w prasie czy przypadkowo

zasłyszanych. Był u kresu sił fizycznych i psychicznych "Proszę mi powiedzieć, co mam

zrobić, żebym choć przez jedną noc dobrze spać" - pytał mnie zrozpaczony. Podałam mu

technikę psychotronicznego leczenia i zapewniłam, że będzie miał nie jedną dobrą noc, lecz

wszystkie. Wyraźnie niedowierzał. Dopiero po 7-miu tygodniach miałam od niego

wiadomość. Donosił, iż nie spędził ani jednej bezsennej nocy od pierwszego zastosowania

techniki psychotronicznego leczenia. Był zachwycony. Koniecznie radził opublikować tę

technikę, "Zbyt wielu ludzi cierpi na bezsenność" - twierdził.

 

W tym wypadku ćwiczyć należy przed samym snem, tzn. po udaniu się na spoczynek. Punkt

4 instrukcji "punkt po punkcie": "Dzięki mądrości mego "wyższego Ja" jestem świadomy

całkowitego relaksu, jaki obejmuje moje ciało i umysł. Przez potęgę Nadświadomości

rozkazuje, by opuściły mnie wszystkie napięcia, stresy i niepokoje, a zapanowała we mnie

harmonia. Żądam, aby wszystkie systemy mego organizmu zostały całkowicie wyciszone, a

praca ich przebiegała swobodnie i normalnie. Napełniam się archetypem błękitu w odcieniu

nieba o północy. Odpoczywam w tym kolorze, czuję jak opuszczają mnie wszystkie stresy.

Popadam w zdrowy, spokojny, nieprzerywany sen aż do rana. Rano wstanę całkowicie

wypoczęty, radosny".

 

 

Gdy przed półtora rokiem poznałam Margaret D. nie mogłam uwierzyć, że ma ona tylko 27

lat. Ważyła 200 funtów. Próbowała różnych diet, zapisała się do "klubu zdrowia", leczyła się

u dwóch lekarzy. Efekty były minimalne. W ciągu czterech miesięcy straciła 3 funty.

Pesymizm Margaret był tak głęboki, że potrzebowałam 45 minut, by zaczęła ufać

przedstawionej przeze mnie metodzie. Z niedowierzaniem nastawiła uszy, gdy powiedziałam

jej, że nie ma potrzeby stosowania diety i odmawiania sobie na siłę ulubionych potraw.

"Widzi pani, Margaret, potęga Nadświadomości reguluje także pani apetyt. Sama pani nie

będzie chciała dużo jeść. Będzie pani przy tym podświadomie wybierać tylko te potrawy,

które pod względem kaloryczności okażą się dla pani odpowiednie".

 

Po miesiącu zjawiła się u mnie z małą wagą łazienkową pod pachą. Straciła 30 funtów.

"Trzydzieści funtów w ciągu miesiąca i jeszcze ani razu nie byłam głodna!". Margaret zjadała

dotychczas ilości pożywienia wystarczające dla co najmniej trzech osób. Spytała mnie, czy

zamiast trzech razy może ćwiczyć cztery razy dziennie, tak bardzo spieszyło jej się do

normalnej wagi. Nie pozwoliłam jednak. Instrukcja psychotronicznego leczenia nie

potrzebuje żadnych poprawek, potrzebna jest tylko wytrwałość i dokładność. W następnym

miesiącu straciła 40 funtów. Zaczęła nawet obawiać się, czy za bardzo nie zeszczupleje.

 

 

 

 

Wymarzyła dla siebie 110 funtów. Uspokoiłam Margaret, że jej "wyższe Ja" samo dopilnuje

spełnienia tego życzenia, niech więc się tym nie niepokoi. Ustaliłyśmy następny termin

wizyty za trzy tygodnie. Zjawiła się punktualnie i jak zwykle z wagą łazienkową pod pachą.

Gdy na niej stanęła, strzałka wagi pokazała 110 funtów. Margaret przeobraziła się w

atrakcyjną młodą kobietę, wróciła z radością do życia towarzyskiego, a 6 miesięcy temu

wyszła za mąż. Stale waży 110 funtów".

 

 

PUNKT 4 INSTRUKCJI "PUNKT PO PUNKCIE":

 

"Przez cudowną potęgę Nadświadomości rozkazuję, żeby moje ciało już w tym momencie

zaczęło tracić wagę. Rozkazuję też, aby wraz z utratą nadwagi ciało moje uzyskało i

zachowało stan doskonałego zdrowia. Chcę, aby inteligencja mego "wyższego Ja"

doprowadziła moje chudnięcie do ilości kilogramów, jakiej sobie sama dla siebie życzę, niech

leczenie psychotroniczne obejmie także mój apetyt. Niech pragnę tylko takiego pożywienia i

w takich ilościach, które są potrzebne dla zachowania całkowitego zdronia".

 

 

"Walter J. był od 10-ciu lat alkoholikiem. Z dobrego, troskliwego męża i ojca zamienił się w

osobę nieodpowiedzialną, rujnującą zdrowie i życie nie tylko swoje, ale i najbliższych. Zaczął

chorować psychicznie. Żona i dzieci opuściły go. O pomoc prosiła mnie jego żona.

Uzgodniłyśmy, że i ona i dzieci zaczną niezwłocznie stosować technikę psychotronicznego

leczenia. Przy końcu siódmego tygodnia Walter zadzwonił do żony i oznajmił, że postanowił

całkowicie zerwać z piciem. - "Nie mogę zrozumieć dlaczego straciłem całkowicie pociąg do

alkoholu. Naprawdę nie mogę już pić". Gdy przez następne dwa miesiące rzeczywiście nie pił

i zaczął pracować, powróciła żona z dziećmi".

 

 

Punkt 4 instrukcji: "Jestem wypełniony cudowną mocą nadświadomości. Rozkazuję, aby

energia ta została użyta do wyleczenia mnie z alkoholizmu. Niech od tej chwili nie pragnę

więcej alkoholu, niech czuję się wolny od tego nałogu, cieszę się harmonią i doskonałym

zdrowiem".

 

 

PUNKT 5

 

"Na krótką chwilę ujrzyj sam siebie w sytuacji wytworzonej przez ten nałóg, a następnie

wytwórz w umyśle scenkę, gdy spokojnie, zdecydowanie odmawiasz wypicia "jednego".

Niech do twej świadomości dojdą słowa zaproszenia i twojej kulturalnej odmowy. Dodaj

scenę, gdy przechodzisz obok sklepu ze spirytualiami, patrzysz na okno wystawowe,

uśmiechasz się do siebie i spokojnie przechodzisz dalej".

 

 

Technikę psychotroniczną można zastosować dla zdobycia wewnętrznego spokoju. Punkt 4

tej instrukcji może brzmieć np. tak: (według propozycji Evelyn Monahan):

 

"Przez mądrość mego "wyższego Ja" pragnę po wszystkie czasy pozostawać w głębszym

wewnętrznym spokoju i doskonałej harmonii. Pragnę, by to odczucie stale rzutowało na

wszystkie dziedziny mego życia. Żadne słowa ani okoliczności nie mogą naruszyć mego

"wewnętrznego spokoju, gdyż jest on częścią składową mojej prawdziwej natury. Czy jestem

 

 

 

 

sam czy wśród tłumu, jestem zawsze pełen spokoju. Pragnę, aby mój spokój przechodził na

wszystkich, z którymi się stykam".

 

Jeżeli używasz tej techniki dla siebie przy normalnym stanie zdrowia, ćwicz jeden raz

dziennie. Jeżeli natomiast chcesz wyleczyć kogoś, kto cierpi psychicznie czy umysłowo,

ćwicz trzy razy dziennie".

 

Wpływ kolorów na nasze zdrowie

 

"Barwy odgrywają ważna rolę w naszym życiu. Fale świetlne oddziaływując na nasz wzrok

powodują widzenie barwne. Każdy ze znanych nam zasadniczych kolorów posiada określoną

długość fali świetlnej i jako taki przenosi określoną dawkę energii. Nic wiec dziwnego, że

różne kolory czy raczej różne barwy światła wywierają różny wpływ na człowieka. Ja sama,

będąc przez 9 lat niewidomą, wyraźnie odczuwałam w swej podświadomości to specyficzne

działanie".

 

Czerwień zawiera tajemnicę bezgranicznej energii. Używana jest przy psychotronicznyrn

leczeniu chorób krwi.

 

Zieleń jest źródłem niezastąpionej energii, potrzebnej dla odnowy systemu nerwowego, serca

i układu krążenia.

 

Błękit niesie wyciszenie i głęboki spokój. Oddaje ogromne usługi przy psychotronicznyrn

leczeniu wszelkich form infekcji organizmu.

 

Oranż zawiera nie zastąpioną energię potrzebną do trwania i asymilacji. Ta specyficzna

energia obejmuje także asymilowanie tlenu przez system oddechowy. Jest specjalnie

korzystna przy leczeniu astmy i chorób płuc.

 

Żółć posiada bezcenną energię potrzebną dla oczyszczenia organizmu. Jest ona specjalnie

korzystna przy leczeniu takich chorób jak cukrzyca, choroby jelit i nerek.

 

Indygo zawiera ogromną siłę leczniczą przy chorobach w obrębie głowy, a więc: oczu, uszu,

nosa, gardła oraz przy zaburzeniach umysłowych i psychicznych.

 

Fiolet jest źródłem energii szczególnie korzystnej przy leczeniu chorób systemu nerwowego,

przy zaburzeniach umysłowych spowodowanych urazami mózgu, przy chorobach i

uszkodzeniach samego mózgu, przy bezsenności i okaleczeniach oczu.

 

Biel jest ogromnie pomocna przy leczeniu ciała i umysłu jako całości. Jest specjalnie

pomocna w wypadku, gdy szczegółowa diagnoza choroby, czy obrażeń cielesnych nie została

postawiona, czy nie może być ustalona.

 

"Scotty od trzeciego roku życia cierpiał na astmę. W wieku 5 lat ataki nasilały się i męczyły

go dwa, a nawet trzy razy dziennie. Leczyli go najlepsi specjaliści, rodzice kupowali

najdroższe lekarstwa, ale wyniki były znikome. Dziecko cierpiało nadal. Gdy Janet

przyprowadziła do mnie swego 6-letniego synka, uderzyła mnie powaga w tej dziecinnej,

miłej twarzyczce. Nie ulegało wątpliwości, że życie Scoltiego było bardzo smutne. Poleciłam

w przypadku Scoltiego oranż. Wypisałam na arkuszu papieru technikę psychotronicznego

leczenia i prosiłam o kontaktowanie się ze mną. Przy końcu tygodnia była już wyraźna

 

 

 

 

poprawa, a po następnych 6-ciu dniach Janet doniosła mi, że synek już od kilku dni biega bez

żadnych objawów astmy i że właśnie idzie z nim do lekarza na kontrolne badanie.

Umówiłyśmy się, że bezpośrednio stamtąd przyjdą do mnie. Uśmiech Scotliego byl wesoły,

szczery, dziecięcy. Dziecko było całkowicie zdrowe. - "Szkoda, że nie widziała pani twarzy

lekarza. Był zaszokowany" - opowiadała Janet wesoło. Obecnie Scotty ma już 8 lat. Dawno

zapomniał o atakach astmy, zapisał się na piłkę wodną".

 

 

INSTRUKCJA PRZY LECZENIU ASTMY Z ZASTOSOWANIEM KOLORU

 

Ćwiczyć trzy razy dziennie.

 

1. Wybierz spokojne miejsce...

 

2. Zamknij oczy...

 

3. Zanim wciągniesz przez nos powietrze wywołaj w swej świadomości barwę oranżu.

Stwierdź wewnętrznym okiem, że wszystko dokoła ciebie jest w pięknym odcieniu jasnego

oranżu oraz, że taki jest kolor samego powietrza. Wdychając głęboko wyobraź sobie łagodne

światło koloru pomarańczowego, pulsujące długimi strumieniami. Uświadom sobie przepływ

przez twe ciało tego pomarańczowego powietrza. Powtórz głębokie oddechy trzy razy, za

każdym razem uświadamiając sobie jasno oranżowy kolor. Powtarzaj w myśli następujące

słowa: "Przez cudowną moc mojej Nadświadomości i najwyższą inteligencję mego

"wyższego Ja" zarządzam, aby uniwersalny archetyp oranżu, niosący bezkresną siłę został

wchłonięty przez mój system oddechowy. Niech przeniknie całkowicie moje ciało i umysł,

uwalniając mnie od astmy i wszelkich jej objawów, przenosząc mnie w stan doskonałego

zdrowia fizycznego i psychicznego. Przez potęgę mojej Nadświadomości i nieskończoną

energię archetypu oranżu jestem wyleczony z astmy. Ataki astmy nigdy więcej nie będą

wprowadzać dysharmonii w stan mego doskonałego zdrowia".

 

Następne punkty - według zwykłego schematu.

 

Oczywiście lecząc kogoś, wstawia się imię tej osoby we wszystkich punktach środkowej

części instrukcji.

 

"Oczywistym jest, że żaden kolor nie jest sam w sobie ani zły, ani dobry, lecz każdy z nich

może być wykorzystany dla dobra człowieka i może szkodzić w okolicznościach czy stanach

zdrowia nieodpowiednich".

 

Czerwień nie jest kolorem korzystnym dla osoby psychicznie podnieconej, rozhisteryzowanej

czy krańcowo wyczerpanej. Energia witalna zawarta w czerwieni utrudni pożądane

uspokojenie.

 

Szarość w ubraniu czy otoczeniu powinna unikać osoba z depresją psychiczną oraz w

negatywnych sytuacjach życiowych.

 

Błękit nie jest wskazany dla osób odczuwających zanik energii fizycznej czy umysłowej.

Ogromna siłą wyciszająca archetypu błękitu wzmocniłaby jeszcze odczucie braku sił

witalnych.

 

 

 

 

 

TECHNIKA PSYCHOTRONICZNEGO LECZENIA ZA POMOCĄ BŁĘKITU

 

Dla uspokojenia wewnętrznego w sytuacjach krytycznych, jak również przy depresjach

chronicznych.

 

1. Wybierz spokojne miejsce...

 

2. Zamknij oczy...

 

3. Wciągając głęboko powietrze, wyobraź sobie, że sączysz w siebie blękitłie światło, że

rozchodzi się ono po całym ciele, uspakajając cię nerwowo. Stwierdź w umyśle, że wszystko

wokół ciebie przesycone jest błękitem, że błękit ten wypełnia każdy zakamarek twego

umysłu, wnosi spokój i ciszę. Powtórz trzy razy.

 

4. Powtarzaj w umyśle: "Jestem pogrążony w całkowitym spokoju, w doskonalej harmonii z

całą naturą. Nigdy przedtem nie odczuwałem głębszego spokoju i żadne zewnętrzne

okoliczności nie mogą go naruszyć".

 

5. Znowu oddychaj głęboko przez nos, upajając się ciszą panującą w całym twym organizmie.

Powtórz to ćwiczenie trzy razy, za każdym razem głębiej odczuwając błogi spokój w ciele i

umyśle.

 

6. Obserwuj swój oddech nie kontrolując go...

 

7. Otwórz oczy i idź...

 

 

"Ilekroć spotykam osobę, która narzeka na brak energii, muszę myśleć o Marcie D. Od lat

czuła w sobie pustkę. Wiele rzeczy ją interesowało, ale nie miała energii zająć się nimi. Mąż

jej był czynnym przemysłowcem i zapalonym sportowcem. - "Wydaje się, że im bardziej jest

zajęły, tvm więcej ma energii. Gorąco pragnę dotrzymać mu kroku".

 

Wytłumaczyłam Marcie, że każdy człowiek może mieć nieskończone zasoby energii, musi

tylko umieć po nie sięgnąć. Przedstawiłam technikę psychotronicznego leczenia i prosiłam o

kontaktowanie się ze mną. Po trzech tygodniach zadzwoniła z dalekiej Bahamy, gdzie

kibicowała mężowi w jego sportowych wyczynach. Sama zaczęła uprawiać sport, pomagała

mężowi w prowadzeniu przedsiębiorstwa, zwiedzała wiele krajów, tryskała energią.

 

Bez względu na to, jaka była twoja energia w przeszłości, wiedz, że możesz mieć

nieskończone zapasy energii i nigdy nie doświadczyć uczucia wyczerpania i bezsilności".

 

 

TECHNIKA UŻYCIA CZERWIENI CELEM ZWIĘKSZENIA ENERGII ORGANIZMU

 

1. Wybierz spokojne miejsce...

 

2. Zamknij oczy...

 

3. Wdychając głęboko przez nos pozwól swej świadomości napełnić się uniwersalnym

 

 

 

 

archetypem czerwieni i obserwuj w umyśle, jak wypełnia on twój umysł i ciało. Wyobrażaj

sobie, że wdychasz czerwień jako taką, obserwuj, jak czerwień ta przenika wszystkie komórki

twego ciała i umysłu. Powtórz to ćwiczenie trzy razy i za każdym razem uświadamiaj sobie

rosnącą w tobie energię.

 

4. Powtarzaj w myśli następujące słowa: "Przez moc mojej Nadświadomości jestem w stanie

przyjąć bezgraniczną energię, archetypu czerwieni. Mój umysł i ciało nasycone są teraz

ogromną energią, opuściło mnie wszelkie zmęczenie i wyczerpanie. Pragnę, aby moje

"wyższe Ja" utrzymało we mnie na stałe ten niewyczerpany zapas energii".

 

5. Znowu zrób głęboki wdech przez nos, rozciągając przeponę. Obserwuj wewnętrznym

okiem przenikanie czerwieni przez każdą komórkę twego ciala. Powtórz trzy razy, za każdym

razem coraz bardziej uświadamiając sobie przenikającą cię energię.

 

6; Obserwuj swój wdech...

 

7. Otwórz oczy...

 

Ćwiczyć trzy razy dziennie

 

 

"Józef W. cierpiał na 8 różnego typu alergii. Był niemal na wszystko uczulony oprócz

powietrza, oczywiście powietrza czystego, w przeciwnym bowiem razie i ono dawało reakcję

alergiczną. W czasie naszego spotkania Józef ciągle kichał, pociągał nosem, wycierał

łzawiące oczy. Nie pamiętał siebie zdrowego. "Jeśli rodzice się nie mylą, to moja pierwsza

alergia wystąpiła, gdy miałem trzy tygodnie życia. Matka miala 16 różnych typów alergii,

ojciec - 14, więc ja i tak wyszedłem z tego obronną ręką" -próbował żartować". Jak tylko

sięgam pamięcią dom nasz był zawsze istną apteką. Może mi pani wierzyć lub nie, ale nawet

skutki nadmiaru leków musieliśmy łagodzić pigulkami. To brzmi jak żart, ale proszę mi

wierzyć, to jest smutną prawdą. Błagam o pomoc, nie znajdzie pani nikogo bardziej

zainteresowanego w odzyskaniu zdrowia. Niezwłocznie przystąpiłam do wyjaśnienia metody

psychotronicznego leczenia, a Józef nie odwracał ode mnie swoich czerwonych,

podpuchnięiych oczu.

 

Po pięciu tygodniach zadzwonił: "Właśnie wracam od dwóch specjalistów schorzeń

alergicznych. Żaden z nich nie stwierdził śladu alergii. Bardzo, bardzo dziękuję. Chciałbym,

by wszyscy dowiedzieli się o tej cudownej technice. Może pewnego dnia zdecyduje się pani

napisać o tym książkę".

 

"Wszyscy jesteśmy wspaniałymi istotami. Fakt, że Stwórca uczynił naszym naturalnym

prawem doskonałe zdrowie, napełnia mnie zachwytem i nieustannym pragnieniem

celebrowania radości życia. To, że choroby, które nas trapią są smutną rzeczywistością, nie

ma tu nic do rzeczy. Kiedy stwierdzam następnie, że ten sam Stwórca obdarzył nas zdolnością

przywracania i zachowywania tego zdrowia oraz zapobiegania chorobom - staję w wielkim

podziwie przed wspaniałą, bezkresną Potęgą".

 

,,Leczenie psychotroniczne jest niezastąpioną pomocą w nagłych nieszczęśliwych

wypadkach. Jean B. była moją słuchaczką. Ogromnie interesował ją problem

psychotronicznej pomocy przy nagłych wypadkach. W osiem miesięcy po ukończeniu kursu

odwiedziła mnie, by opowiedzieć wypadek, w którym miała możność sprawdzić swoje

 

 

 

 

umiejętności. Otóż pewnego dnia ona wraz dwiema swymi siostrami przygotowywała w

pośpiechu uroczysty obiad. Gwoździem przyjęcia miał być rzadki rarytas - homary. Nikt nie

zauważył, że do kuchni wślizgnęła się 4-letnia siostrzenica Jean - Brenda i zaglądała do

wszystkich garnków. Na nieszczęście nie trzeba było długo czekać, dziecko wylało na siebie

rondel wrzątku, parząc sobie ramiona, piersi i brzuszek. Brenda wrzeszczała w niebogłosy,

matka jej dostała szoku, jedna z ciotek trzymała nieszczęsne dziecko pod kranem z zimną

wodą, a Jean głośno recytowała slowa instrukcji psychotronicznego leczenia w nagłych

wypadkach. W ciągu 25 minut Brenda znalazła się już w szpitalu. Gdy lekarz po opatrzeniu

ran małej wyszedł do poczekalni uspokoił rodzinę, że dziecko szybko dojdzie do zdrowia i

spytał jak to się właściwie stało - "Gdy mu opowiedziałam - opowiadała Jean - patrzył na

mnie w osłupieniu z widocznym niedowierzaniem. - "To dziecko jest za słabo poparzone jak

na to, że wylało na siebie garnek wrzątku. Chcę ja zatrzymać trzy dni i to raczej dla

obserwacji, niż leczenia".

 

 

INSTRUKCJA PSYCHOTRONICZNEGO LECZENIA W NAGŁYCH WYPADKACH

 

Powtarzaj głośno lub w myśli:

 

"Przez mądrość mego "wyższego Ja" i potęgę mojej Nadświadomości rozkazuję, żeby

wszystkie objęte wypadkiem komórki ciała X... zostały uleczone lub zastąpione nowymi.

Żądam, by ciało X... odrzuciło wszelkie objawy zniszczenia, a cieszyło się doskonałym

zdrowiem". Weź głęboki oddech przez nozdrza. Powtórz trzy razy. Nigdy w podobnych

wypadkach nie należy zaniedbać pomocy lekarskiej.

 

"Phyllis C. zapisała się na mój kurs psychotronicznego leczenia po ciężkim przeżyciu, jakim

był dla niej atak serca męża. Była przekonana, że już nigdy nic podobnego się nie powtórzy,

tym niemniej zapragnęła nieść pomoc w takich wypadkach nawet osobom obcym. Po 7-miu

miesiącach historia się jednak powtórzyła, z tą tylko różnicą, że tym razem atak jej męża był

dużo groźniejszy. Natychmiast przewieziono go do szpitala i umieszczono w separatce

reanimacyjnej. Lekarze nie dawali mu nawet 50% szansy przeżycia. Phyllis od samego

początku stosowała technikę psychotronicznego leczenia i ku ogromnemu zdziwieniu lekarzy

mąż jej szybko powracał do zdrowia. Teraz nie widzieli już niebezpieczeństwa życia i

twierdzili, że po 6 tygodniach wróci do domu, a po 4 miesiącach - do pracy. Phyllis słuchała,

milczała i rygorystycznie kontynuowała psychotroniczne leczenie.

 

W tydzień później lekarze znowu zmienili zdanie. James tak szybko powracał do zdrowia, że

miał opuścić szpital nie po 8-miu, a po 4-ch tygodniach. W rezultacie wrócił do domu już po

trzech tygodniach hospitalizacji, a do pracy - po czterech tygodniach (nie miesiącach) od dnia

wystąpienia ataku. Lekarz wypisujący go ze szpitala nie ukrywał ogromnego zdziwienia: -

"Jestem kardiologiem od 15 lat i w ciągu mojej praktyki nigdy jeszcze nie widziałem, żeby

kłoś tak szybko wracał do zdrowia po ciężkim ataku serca. Ma pan wiele szczęścia, że pańska

wola życia jest tak silna i że pańskie ciało ma tak ekstremalną zdolność szybkiej regeneracji.

Biorąc to pod uwagę nie mogę tylko zrozumieć, dlaczego po pierwszym ataku, dużo przecież

lżejszym, dochodził pan do zdrowia tak powoli".

 

Szczególowe kontrolne badanie, przeprowadzone w niedługim czasie, nie wykazało żadnej

choroby serca, niczego, co by mogło tłumaczyć uprzednie dwa ataki".

 

"Żaden pesymista nie może wieść życia szczęśliwego, nie może być również pożądanym

 

 

 

 

towarzyszem życia. Może zdziwi was fakt, że negatywne myśli są realną chorobą nie tylko

dla ich nosiciela lecz jakże często i dla otoczenia. Myśl jest potężną formą energii i jeśli myśli

twoje są smutne, negatywne, możesz oczekiwać, że i życie twoje będzie podobne. Osoba,

która myśli negatywnie, przyciąga różne rodzaje negatywnych okoliczności. A przecież

człowiek jest zwycięzcą, przez naturę przeznaczonym do radości.

 

John M. byl instalatorem dużego hydrogazowego przedsiębiorstwa. Marzyło mu się założenie

wlasnego punktu usługowego, ale zawsze coś stawało na przeszkodzie. John był wybitnym

pesymistą i w gruncie rzeczy nie wierzył w spełnienie się jego marzeń.

 

- "Moja żona i przyjaciele twierdzą, że jestem pesymistą, a ja jestem tylko realistą. Mam

chodzić z uśmiechniętą gębą jak jakiś idiota, gdy wiem, że sprawy nie układają się dla mnie

pomyślnie?"

 

- "Dlaczego jest pan zawsze pewien tego najgorszego?"

 

- "Nie jestem geniuszem, żeby zmienić ten uklad. Ostatecznie nigdy mi się dobrze nie

układało, dlaczego miało by się to stać teraz?"

 

- "Przecież pan sam prowokuje swój los, sam sprowadza niepowodzenia. Jak mogą panu

wierzyć inni, skoro pan sam sobie nie wierzy".

 

Omówiłam z nim technikę psychotronicznego leczenia i zobowiązałam do kontaktu ze mną.

Po trzech tygodniach zadzwonił, powiedział, że czuje się szczęśliwy i idzie mu na ogół lepiej.

Po dalszych czterech tygodniach zadzwonił znowu.

 

- "Stało się, stało się to dziś!" - krzyczał radośnie w słuchawkę - "Od dziś jestem właścicielem

własnego zakładu. Wie pani, początkowo myślałem, że pani jest trochę kopnięta twierdząc, że

myśli człowieka tworzą okoliczności życiowe. A jednak ma pani całkowitą rację. Ćwiczymy

tę technikę z całą rodziną".

 

Po kilku miesiącach odwiedzili mnie oboje z żoną. Otworzyli jeszcze jedną usługową

placówkę, interes szedł doskonale. W najbliższej przyszłości miała powstać trzecia filia.

 

Janet B. z powodzeniem mogła by dostać nagrodę za pesymizm, gdyby tylko takie nagrody w

ogóle rozdzielano. Uważała, że nic dobrego nie spotkało jej w życiu i że nic takiego nie

przytrafi się jej w przyszłości. Rzeczywiście nie wesołe było jej życie. Jednym ze smutnych

skutków negatywnego myślenia była uporczywa choroba skóry. Leczyła się u pięciu

dermatologów, nie wierząc zresztą, by cokolwiek mogli jej pomóc. Wydała na leczenie

mnóstwo pieniędzy, a poprawy nie było. W końcu zdecydowała się żyć z tą egzemą do końca

życia. Najstarsza córka również zaczęła narzekać na to samo schorzenie.

 

"Powiedziałam Karolinie, że pewnie i ona będzie musiała podzielić mój los. Lekarze nie są w

stanie pomóc ani jej, ani mnie. No cóż musimy żyć dalej z tą straszną chorobą. Następną

ofiarą na pewno będzie moja najmłodsza córka Donna".

 

Powiedziałam Janet, że przede wszystkim musimy leczyć jej pesymizm. Ostro

zaprotestowała. Przyszła do mnie jedynie w sprawie tej uporczywej egzemy u siebie i u

Karoliny. Byłam dla niej po prostu śmieszna z propozycją leczenia pesymizmu, podczas gdy

ona sama ani trochę nie uważa się za pesymistkę.

 

 

 

 

 

Po półtoragodzinnej dyskusji uległa wreszcie, przyrzekła rygorystycznie ćwiczyć i

zawiadamiać mnie o wynikach w leczeniu. Po trzech tygodniach zjawiła się u mnie. Byla nie

do poznania: twarz - łagodna i uśmiechnięta, skóra czysta, głos - przyjemny, wesoły. Egzema

znikła również ze skóry Karoliny . - "Cały nasz dom stał się szczęśliwszy. Mąż dostał awans,

a Karolinę wybrano do Rady Uczniów w jej szkole. Wszystko teraz idzie lepiej".

 

Instrukcja dla zwalczania pesymizmu

 

PUNKT 4. "Przez mądrość mego "wyższego Ja" i potęgę Nadświadomości zdaję sobie

całkowicie z tego sprawę, że jestem odpowiedzialny za swoje myśli. Wiem, że myśli moje są

ziarnem, z którego wyrastają okoliczności mego życia. Rozkazuję, by moje "wyższe Ja" użyło

potęgi Nadświadomości w celu niedopuszczenia do mnie myśli negatywnych. Od tego

momentu opuści mnie wszelki pesymizm. Niech potęga mojej Nadświadomości chroni mnie

przed negatywnym wpływem szkodliwych myśli."

 

Jeśli ktoś z twego otoczenia jest zmartwiony, powiedz mu, że ma on dużo więcej powodów,

by być szczęśliwym, niż nieszczęśliwym. Poza tym, by wywołać uśmiech na twarzy bliźniego

niekoniecznie trzeba używać słów. Własny twój spokój, zadowolenie, aprobata życia będzie w

naturalny sposób promieniować na otoczenie. A przede wszystkim żądaj w umyśle przez

mądrość swojej Nadświadomości i swego "wyższego Ja", by wszyscy dokoła porzucili

smutki, i napełnili się uczuciem szczęścia i radości, które jest ich przyrodzonym prawem.

Powtarzaj w myśli: "Chcę, by radość i szczęście, które odczuwam, owiały także serca ludzi

wśród których się znajduję."

 

"Jeff i Sally byli bardzo przybici i nieszczęśliwi, gdy zjawili się u mnie po raz pierwszy. Przed

czteroma miesiącami odkryli przypadkowo, że ich 15-letnia córka Doborah jest narkomanką.

Byli z nią u dwóch lekarzy, ale wszelka nadzieja wyleczenia rozbijała się o to, że sama

dziewczynka nie pragnęła zmiany sytuacji. Fakt, że rodzice odkryli jej tajemnicę, wyzwolił w

niej cynizm i bezczelność. Otwarcie żądała pieniędzy na heroinę, w przeciwnym wypadku

groziła, że zacznie kraść lub pójdzie na ulice.

 

"Przedtem była takim kochanym, spokojnym dzieckiem" - mówili z rozpaczą. Jakże dobrze

znałam ten smutek i niepokój na twarzy. Znałam je z licznych kontaktów z rodzicami, którzy

szukali ratunku dla swych wykolejonych dzieci w metodzie psychotronicznego leczenia. I

nigdy ich ona nie zawiodla. Wręczyłam im instrukcję i prosiłam o wiadomość. Po trzech

miesiącach odwie-dzili mnie oboje. Przyszli powiedzieć o swoim szczęściu, że Doborah jest

całkowicie wyleczona, wróciła do szkoły, wszystkie wieczory spędza w domu, jest jak

dawniej spokojna, kochająca".

 

Psychotroniczne leczenie może przybrać formę grupowego działania. Poleczona potęga

Nadświadomości szeregu osób tworzy ogromną sile. Optymalnie grupa taka liczyć powinna

od 10 do 15 osób. Ważne jest jednak nie ilość a jakość członków. Grupa zbiera się przeważnie

raz w tygodniu, najczęściej kolejno w mieszkaniach poszczególnych członków. Zebrania

trwają od 1,5 do 2 godzin. Za każdym razem wybiera się kierownika, który prowadzi seans.

Dobrze jest dać taką szansę każdemu po kolei. Nie należy dopuścić do tego, by zebrania

grupy miały czysto towarzyski charakter. Sprawą honoru jest absolutna dyskrecja. Starajmy

się pomóc lecz nigdy nic osądzać i nie obgadywać.

 

Pożytecznie jest utworzyć tzw. "gorącą linię", polegającą na jednoczesnym ćwiczeniu całej

 

 

 

 

grupy w intencji ofiary jakiegoś wypadku. Jeżeli ktoś z grupy potrzebuje nagłej pomocy dla

siebie czy kogoś bliskiego, członkowie zespołu powiadamiają się wzajemnie i niezwłocznie

wkraczają do akcji niesienia natychmiastowej psychotronicznej pomocy. "Gorąca linia" działa

bardzo skutecznie i bardzo szybko, gdyż posiada zwielokrotnioną sile.

 

Cynthia W. była przez rok członkiem grupy psychotronicznego leczenia. We własnym domu

uległa w tym czasie tragicznemu wypadkowi. Odpryski szkla z rozbitej szyby poraniły jej

oczy w stopniu tak poważnym, że lekarze nie widzieli możliwości uratowania wzroku.

Momentalnie zorganizowano "gorącą linię". Gdy po dwóch dniach zdjęto bandaże z oczu

Cynthii, lekarze osłupieli ze zdziwienia: gałki oczne nie wykazywały żadnych śladów ran, a

chora doskonale wszystko widziała. Wzrok Cynthii był w 100% uratowany".

 

"Potęgę Nadświadomości można wykorzystać także do "uleczenia" sytuacji życiowych, do

usunięcia napiętej, wrogiej atmosfery w rodzinie czy w miejscu pracy, do nawiązywania

serdecznych stosunków między skłóconymi przyjaciółmi, a nawet do rozwiązywania

kłopotów finansowych.

 

Mike i Eilen D. tworzyli od roku skłóconą, nieszczęśliwą parę małżeńską. Byli u psychologa,

psychiatry, u różnych specjalistów od spraw małżeńskich, wydali na to 1.000 dolarów i bez

skutku.

 

"Nasze małżeństwo umiera na naszych oczach, a my nic nie możemy na to poradzić". Z

niejaką nadzieją w sercu i instrukcją w ręku opuścili mój pokój. Po trzech miesiącach

otrzymałam telefon od Mika, a jego szczęście było wyczuwalne nawet przez telefon: "Eilen i

ja nigdy nie byliśmy szczęśliwsi. Obecnie spodziewamy się dziecka. Czy to nic wspaniałe?

Jeżeli będzie dziewczynka (osobiście marzę o chłopcu) nazwiemy ją pani imieniem - Evelyn.

Nasze dziecko zaczniemy bardzo wcześnie zaznajamiać z techniką psychotronicznego

działania. Urodził się wspaniały syn".

 

 

INSTRUKCJA PRZY WPROWADZANIU HARMONII W SKŁÓCONE MAŁŻEŃSTWO

 

PUNKT 4: Powtarzaj w umyśle następujące słowa: "Przez mądrość mego "wyższego Ja" i

potęgę mojej Nadświadomości pragnę, abyśmy oboje z mężem (z żoną) uwolnili się od

wszelkich pretensji, żalów, negatywnych względem siebie uczuć oraz zaniechali czynów

przynoszących szkodę nam i naszemu małżeństwu. Pragnę, aby miłość nasza stawała się

intensywniejsza i szczersza z każdym dniem, byśmy obydwoje poznali ją głębiej i lepiej niż

kiedykolwiek przedtem"

 

"Diana i Paula miały po 30 lat i od 15 lat były przyjaciółkami. Ich przyjaźń skończyła się

przed 5-cioma miesiącami kłótnią. Diana, która zgłosiła się do mnie o pomoc w przywróceniu

dawnych serdecznych kontaktów z przyjaciółką, nie pamiętała nawet o co im poszło.

Nagadała Pauli masę głupstw, których nie powinna powiedzieć, a przyjaciółka nie pozostała

jej dłużna. - "To śmieszne, nasi synkowie bawią się ze sobą, a my matki, od tylu lat

przyjaciółki, nie odzywamy się do siebie. Ilekroć próbuję zagadnąć do Pauli ostentacyjnie nie

odpowiada".

 

Podałam technikę działania psychotronicznego i czekałam na wiadomość. Po niecałym

tygodniu miałam tefefon: "Przedwczoraj Paula sama mnie zagadnęła i zarposiła na lunch.

Szybko doszłyśmy do wniosku, że jaki by nie był powód naszej kłótni, głupio jest zrywać tak

 

 

 

 

długoletnią przyjaźń. Paula powiedziała też, że od kilku dni czuła, że musi tę sprawę jakoś

załatwić".

 

"Marta B. była od dwóch lat wdową. Mąż zginął w wypadku samochodowym. Została sama z

czteroletnim synkiem bez żadnych oszczędności finansowych. Tuż przed wypadkiem wzięli

na spłaty niewielki domek i chociaż Marta nieźle zarabiała jako sekretarka, kłopoty finansowe

mnożyły się i otrzymanie domku stanęło pod znakiem zapytania. W tej trudnej sytuacji prosiła

mnie o pomoc za pośrednictwem psychotronicznej techniki. Po dwóch miesiącach zjawiła się

u mnie Marta. - "Ma pani przed sobą prywatną sekretarkę wicedyrektora naszej firmy. Mam

miesięcznie o 400 dolarów więcej i trzykrotnie ciekawszą pracę niż przedtem. Związek

Kredytowy Towarzystwa przejął hipotekę domu i opłaty są teraz dużo mniejsze niż pobierane

przez bank. Ze spłatą domu nie będzie teraz problemu".

 

 

POSŁOWIE

 

"Cud psychotronicznego leczenia" - już sam tytuł książki, której dokładne omówienie wraz z

licznymi i długimi cytatami zostało nam przekazane w niniejszym opracowaniu, może

niektórych odstraszyć od zagłębiania się w jego treść, tym bardziej, iż autorka często, zbyt

może nawet często powtarza w oryginale to określenie lub też mówi o "cudownej technice

leczenia psychotronicznego". Nie obawiajcie się jednak Drodzy Czytelnicy stonowanego tu

określenia "cud", chociaż rzeczywiście to, co autorka osiąga swą metodą, a nie wierzyć jej nie

mamy podstaw, zakrawa na oczywisty cud w jego potocznym znaczeniu.

 

Czymże jednak jest cud? Powołajmy się na najwyższy chyba autorytet w tej dziedzinie, na

św. Augustyna. Mówi on: "Cud nie dzieje się w sprzeczności z naturą lecz w sprzeczności z

tym, co nam o naturze wiadomo". Takie określenie cudu pasuje już doskonale do metody

leczniczej Evelyn Monahan i nie powinno budzić niczyich zastrzeżeń. To, co można osiągnąć

stosując jej metodę, jest sprzeczne z tym, co nam aktualnie o naturze wiadomo. Ale czy

rzeczywiście absolutnie sprzeczne? Przecież obecnie rozwija się wiele metod leczenia

poprzez oddziaływanie psychiczne. Można by rozpocząć ich wyliczanie od tak prostej

metody, jak stosowanie nawet przez medycynę formalną placebo. W zakres ten wchodzi

również hipnoza, ale także i autosugestia. Wśród licznych metod oddziaływania na

psychofizyczny stan organizmu różnego typu treningów autogennych można wliczyć

zapożyczone ze Wschodu hatha-jogę i zen'a, z zachodnich systemów sofrologię i metodę

relaksu dynamicznego A. Caycedo.

 

Są to jednak raczej systemy nastawione na ogólnopsychofizyczne zharmonizowanie

organizmu, poprawiające stan zdrowia, nie dające tak spektakularnych efektów wyleczenia z

ciężkich (często z punktu widzenia medycyny formalnej nieuleczalnych) chorób, jak metoda

Evelyn M. Monahan. Ta zaś, jak się wydaje, zaczerpnęła z wyżej omawianych metod

zarówno wstępną i końcową relaksację, jak też i ćwiczenia oddechowe, które jednak do

maksimum uprościła. Zaczerpnęła też z zachodniej psychologii pojęcie nadświadomości,

które wzbogaciła o reminescencje z filozofii wschodniej pojęcia "ego" oraz "Wyższego Ja".

To jej "Wyższe Ja" nie jest przez nią dokładniej sprecyzowane, ale domyślamy się o co

autorce chodzi. Oryginalnością metody Evelyn Monahan, poza wielkim uproszczeniem

omawianych wyżej metod i odrzuceniem wszystkich zbędnych akcesoriów, jest przede

wszystkim bezpośrednie zwrócenie się do "Wyższego Ja", czy też poprzez owo "Wyższe Ja"

do organizmu z konkretnym sprecyzowanym żądaniem powrotu do zdrowia. Organizm nasz

według autorki, jest tak plastyczny i tak podległy naszej psychice, że potrafi w najwyższym

 

 

 

stopniu uaktywnić się, zwalczając infekcję i regenerując własne tkanki.

 

Wiemy doskonale, iż wiara i to nie tylko w pojęciu religijnym czyni cuda. Tu jednak wydaje

się, iż nawet bezwzględna wiara w wyleczenie, przynajmniej w początkowej fazie nie jest

konieczna. Według autorki wyleczenie uzyskiwali nawet ci, którzy przystępowali do ćwiczeń

z powątpiewaniem, natomiast rygorystycznie stosowali jej instrukcję.

 

Ale nie tylko wyleczenie własnego organizmu z choroby lub nałogu przedstawia nam autorka.

Opisuje ona wypadki leczenia innych osób, przy czym szczególnie dobre efekty daje grupowe

oddziaływanie osób tworzących tzw. "gorącą linię". Evelyn Monahan posuwa się jeszcze

dalej twierdząc, iż można tą samą metoda wpływać na poprawę warunków materialnych, a

nawet na pozytywne dla siebie kierowanie biegiem wypadków. Jest to już dużo trudniejsze do

wyjaśnienia. Może głębokim przekonaniem o słuszności zabiegów oddziaływujemy

podświadomie na innych.

 

I jeszcze jedną odmianę swej metody prezentuje autorka, leczenie kolorami. I tu opiera się

ona na faktach wszystkim dobrze znanych, iż jedne barwy oddziaływują na nas podniecająco,

inne - uspokajająco. Ale E. Monahan dochodzi do wniosku, że nawet nie trzeba tych kolorów

widzieć, wystarczy je sobie wyobrażać, aby otrzymać efekty lecznicze. I co najciekawsze,

zgodnie z jej relacją, otrzymuje je.

 

Podane przez nią przykłady są bardzo sugestywne, przemawiają do czytelnika, w nikim chyba

nie wzbudzają podejrzeń fikcji, a jednak publikacja ta byłaby bardziej poważna, gdyby

przedstawione uleczenia zostały udokumentowane odpisami kart chorobowych i diagnozami,

stwierdzającymi wyleczenie. Interesujące jest twierdzenie autorki, że nie było wypadku, aby

jej metoda zawiodła, jeśli była właściwie stosowana. I tu podchodzimy do najbardziej

newralgicznego punktu metody Monahan. Nie przedstawiła ona czytelnikowi granic, do

których może działać system psychotronicznego leczenia: Obawiam się, że zarówno jak nie

odrośnie ucięta ręka, tak nie wyzdrowieje organizm całkowicie zniszczony przez chorobę.

Gdzieś istnieje granica cudu psychotronicznego leczenia, inaczej moglibyśmy śmierć

odkładać do nieskończoności. Jednak to są zastrzeżenia lecz nie negacja metody. Przeciwnie

należy ją wypróbować. Jestem przekonany, iż w wielu wypadkach przyniesie ona pożądane

skutki, wszak "na świecie dzieją się rzeczy, o których nawet nie śniło się filozofom".

 

 

Centrala Usługowo-Wytwórcza "Różdżkarz", Poznań 1983

 
Zapoznaj się z klauzulą informacyjną RODO

Informujemy, iż niniejsza witryna korzysta z plików cookies.

W trosce o bezpieczeństwo przetwarzania danych osobowych uprzejmie prosimy o zapoznanie się z pełną klauzulą informacyjną oraz polityką prywatności.

X
Czytaj więcej Akceptuję
Szanowny Kliencie

25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO).
Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies. Poniżej znajdziesz pełny zakres informacji na ten temat.

ZgodyPolityka prywatności
Wyrażenie zgody

Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowych lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez: Wydawnictwo Oriin

Cele przetwarzania danych
  • świadczenie usług drogą elektroniczną
  • realizacja zamówienia / zlecenia klienta
  • marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
  • dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
  • wykrywanie botów i nadużyć w usługach
  • pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)
Podstawy prawne przetwarzania danych
  • marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
  • realizacja zamówienia/zlecenia klienta, świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
  • pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych
Odbiorcy danych

Administrator oraz podmioty przetwarzający dane na zlecenie administratora danych, w tym agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych, prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego zajmującego się ochroną danych osobowych.

Kontrolowanie plików cookie

Zakres akceptacji plików cookie możesz ustawić w swojej przeglądarce, zgodnie z ustawioną polityką cookie.

Polityka prywatności / cookies
Firma Wydawnictwo Oriin, właściciel serwisu {$site|editable}, dokłada wszelkich starań, aby Państwa prywatność była odpowiednio chroniona. W celu realizacji zgodnego z prawem, przejrzystego i bezpiecznego przetwarzania Państwa danych osobowych przyjmujemy niniejszą Politykę Prywatności, która obowiązuje od dnia 25 maja 2018 r. Polityka Prywatności odwołuje się do RODO, czyli Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych). Dokument określa jakie dane i na jakich zasadach przetwarzamy i jak dbamy o ich bezpieczeństwo i Państwa prawa.
§1 Administrator danych osobowych

Administratorem Państwa danych osobowych jest {$company . W przypadku dodatkowych pytań dotyczących przetwarzania Państwa danych osobowych oraz przysługujących Państwu praw, prosimy o kontakt drogą mailową: mail is empty}.

§2 Zakres, cele i podstawy prawne przetwarzania danych osobowych

W związku z tym, że poprzez serwis popko.pl umożliwiamy kontakt w różnych sprawach, przetwarzamy Państwa dane osobowe w różnych celach, w różnych zakresach i na różnych podstawach prawnych. W celu precyzyjnego przekazania informacji na temat przetwarzania Państwa danych osobowych pogrupowaliśmy je według celu przetwarzania danych:

  • świadczenie usług drogą elektroniczną
  • realizacja zamówienia / zlecenia klienta
  • marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
  • dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
  • wykrywanie botów i nadużyć w usługach
  • pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)

W przypadku danych osobowych pozyskanych w inny sposób, niż przez stronę popko.pl lub telefonicznie czy mailowo również przetwarzamy je wyłącznie w celu, w jakim zostały udostępnione i przez czas jaki jest konieczny do realizacji tego celu. W przypadku planowanej zmiany celu przetwarzania, zawsze pytamy właściciela danych osobowych o zgodę i informujemy o zmieniających się warunkach przetwarzania danych.

§3 Pliki cookies

Wykorzystujemy pliki cookies w celu zapewnienia poprawnego działania serwisu, a w szczególności dostosowania zawartości serwisu do preferencji użytkownika oraz optymalizacji korzystania z serwisu. W szczególności pliki te pozwalają rozpoznać podstawowe parametry urządzenia użytkownika (takie jak: typ urządzenia, rozdzielczość ekranu, kraj, z którego dochodzi do wejścia) i dzięki temu odpowiednio wyświetlić stronę internetową dostosowaną do jego potrzeb. Wykorzystujemy także cookies w celu zbierania ogólnych i anonimowych danych statystycznych za pośrednictwem narzędzi analitycznych i marketingowych:

  • Google Inc. z siedzibą w Mountain View, Kalifornia, Stany Zjednoczone. Aby dowiedzieć się więcej o polityce prywatności tego administratora kliknij tu: https://policies.google.com/privacy
  • Facebook Inc. z siedzibą w Menlo Park, Kalifornia, Stany Zjednoczone, Aby dowiedzieć się więcej o polityce prywatności tego administratora kliknij tu: https://www.facebook.com/policy.php
  • Twitter, Inc., 1355 Market Street, Suite 900, San Francisco, CA 94103 U.S.A., Aby dowiedzieć się więcej o polityce prywatności tego administratora kliknij tu: https://twitter.com/en/privacy

Podmioty wymienione w §3 są administratorem danych osobowych zawartych w plikach cookies w rozumieniu RODO. Mogą Państwo samodzielnie i w każdym czasie zmienić ustawienia dotyczące plików cookies, określając warunki ich przechowywania i uzyskiwania dostępu przez pliki cookies do urządzenia użytkownika. Zmiany ustawień można dokonać za pomocą ustawień przeglądarki internetowej. Ustawienia te mogą zostać zmienione w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików cookies bądź informować o każdorazowym zamieszczeniu cookies na Państwa urządzeniu. Szczegółowe informacje o możliwości i sposobach obsługi plików cookies dostępne są w ustawieniach przeglądarki internetowej. Mogą Państwo w każdej chwili usunąć pliki cookies, korzystając z dostępnych funkcji w przeglądarce internetowej, której Państwo używają. Ograniczenie stosowania plików cookies może wpłynąć na niektóre funkcjonalności dostępne na stronie internetowej.

§4 Państwa prawa związane z przetwarzaniem danych osobowych

Przysługuje Państwu prawo do:

  • dostępu do swoich danych osobowych,
  • sprostowania danych osobowych,
  • usunięcia danych osobowych,
  • ograniczenia przetwarzania danych osobowych,
  • przenoszenia danych osobowych,
  • wniesienia sprzeciwu do przetwarzania danych osobowych,
  • cofnięcia wcześniej wyrażonej zgody na przetwarzanie danych osobowych.

W celu skorzystać ze swoich uprawnień, prosimy o kontakt na adres mailowy: autor@popko.pl Jeżeli, występują Państwo do nas z żądaniem związanym z wykonaniem wymienionych powyżej praw, odpowiadamy na to żądanie niezwłocznie, nie później jednak niż w ciągu miesiąca po jego otrzymaniu. Jeżeli jednak – z uwagi na skomplikowany charakter żądania lub liczbę żądań – nie będziemy mogli spełnić Państwa żądania w ciągu miesiąca, spełnimy je w ciągu kolejnych dwóch miesięcy informując uprzednio o przedłużeniu terminu.

§5 Bezpieczeństwo Państwa danych

Jako Administrator Danych Osobowych danych osobowych dokładamy wszelkich starań, aby zapewnić bezpieczeństwo Państwa danych osobowych.

Zobowiązujemy się do:

zabezpieczenia danych przed ich udostępnieniem osobom nieupoważnionym, zabraniem przez osobę nieuprawnioną, zmianami, uszkodzeniem lub zniszczeniem, dopuszczenia do przetwarzania danych osobowych wyłącznie osób posiadających wydane przez nas upoważnienie, zapewnienia kontroli nad prawidłowością przetwarzania danych osobowych, prowadzenia ewidencji osób upoważnionych do przetwarzania danych osobowych, dochowania szczególnej staranności, aby osoby upoważnione do przetwarzania tych danych zachowały je w tajemnicy, również po zakończeniu realizacji Usługi, prowadzenia wymaganej przepisami prawa dokumentacji opisującej sposób przetwarzania powierzonych danych osobowych oraz środki techniczne i organizacyjne zapewniające ochronę przetwarzania tych danych, zapewnienia aby urządzenia i systemy informatyczne i telekomunikacyjne, służące do przetwarzania danych osobowych, były zgodne z wymogami Rozporządzenia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 29 kwietnia 2004 r. w sprawie dokumentacji przetwarzanych danych osobowych oraz warunków technicznych i organizacyjnych, jakim powinny odpowiadać urządzenia i systemy.

§6 Newsletter

Zaprenumerowanie elektronicznych i bezpłatnych newsletterów należących do Wydawnictwo Oriin wymaga podania w odpowiednim formularzu swojego adresu e-mail. Uzyskane w ten sposób dane są dodawane do listy mailingowej strony popko.pl zapisana na newsletter może się z niego wypisać klikając przycisk „anulować subskrypcję” na dole każdej wiadomości z newslettera. Newsletter wysyłany jest e-mailem. {company} zastrzega sobie prawo do wysyłania wiadomości, osobom, których dane kontaktowe posiada i które zgodziły się na przetwarzanie podanych danych w formularzach, zgodnie z Polityką Prywatności. Pod pojęciem wiadomość są rozumiane informacje odnoszące się bezpośrednio do jego serwisów, usług i produktów (np. zmiany, wewnętrzne promocje), niekomercyjne listy (np. życzenia, komentarze osobiste itp.) oraz informacje komercyjne (mailingi, promocje, reklamy, inne materiały marketingowe). Podmioty zlecające komercyjne mailingi nie mają wglądu w dane kontaktowe osób znajdujących się na listach adresowych popko.pl.

Później Chcę korzystać z serwisu i akceptuję