vimeo
youtube

Strona główna » Autor » Moje dzienniki » Popko a forum

PobierzDrukuj

Popko a forum

 

 Nie dyskutuje się ze ślepym o słońcu, ani z głuchym o muzyce, bo to jedynie świadczy o niezrozumieniu sytuacji. Ślepym z głuchymi i tak to nic nie da, ale i oni mają swoją wizję świata, którą wszyscy inni powinni  szanować. Co się zaś tyczy dość wysokiej skuteczności mojego uzdrawiania, a działam w pełnym obszarze energetycznym, a więc i na biologię ciała fizycznego, na psychikę, jak i na przestrzeń życiową, a więc na struktury, w których pojmowaniu gubi się nauka, a co tu dopiero mówić o ezoteryce, to nie ma co się dziwić, że moja wiedza wręcz drażni tę całą średniowieczną machinę. Skoro więc mi się zarzuca niewiedzę i nieudolność, to bardzo łatwo można to sprawdzić -  proponuję, by owi krytykanci osobiście przyprowadzili do mnie pięćdziesięciu chorych, opętanych, jak i tonących w powodzi życiowych niepowodzeń ludzi, którym do tej pory nie pomogła medycyna (lekarze, psychiatrzy itd.) ani najlepsi uzdrowiciele czy kościół, będący rzekomo depozytariuszem wiedzy jedynej, a zobaczymy, kto tu ma więcej do powiedzenia, krzykacze reprezentujący ezoteryczne środowisko i konwencjonalną medycynę, czy też prosty chłop ze wsi. Proszę tylko być realistami i mi umierających nie dowozić, nie jestem Jezusem. Zreflektować się też przy ludziach w śpiączce, bo udała mi się sztuka z wybudzeniem dopiero dwukrotnie, jak i nie wybierać prawdziwie genetycznie kalekich od dziecka (np. z bardzo silnym porażeniem mózgowym i niemal całkowitym niedowładem), gdyż moje uzdrowienie będzie tylko częściowe, choć na pewno widoczne. Przy wyborze chorych proszę zachować odrobinę przyzwoitości.

Można ich przywieźć wszystkich razem i nie martwić się stratą czasu, gdyż nic więcej poza ich dotknięciem nie zrobię, a owo trwa sekundę. Lecz tym razem to moi oponenci mają  zadbać o to, by były wszystkie diagnozy lekarskie, jak i wymienione nazwiska uzdrowicieli, którzy nie podołali zadaniu.  Skoro wszystko ma wyglądać po ludzku, to trzeba to zrobić uczciwie. Tu nie może być zgrzytów, niechęci ani niedomówień. Raz kozie śmierć.

Jedyny mój warunek, jaki stawiam, to to, by oponenci osobiście przybyli wraz z chorymi, a najlepiej, by dostarczyli ich we własnym zakresie. Niech i oni choć raz w życiu dadzą coś od siebie za darmo. Ja robię to od zawsze, co trudno niektórym przyjąć do wiadomości, może więc nadszedł czas na nadrobienie zaległości (?).

Ci co oficjalnie gardzą moimi dokonaniami i szczują na mnie ludzi, będą mieli wreszcie okazję do publicznego udowodnienia swoich racji, a przy okazji do odzyskania własnego nadpsutego zdeprawowaniem honoru. Nadto zyskają szansę stania się osobami znanymi, takimi pogromcami szamana Popko, a co najważniejsze – będą mogli wypromować siebie i swoich znajomych, którzy nagminnie doczepiają swoje wizytówki na wszystkich portalach, gdzie się tylko o mnie wspomina, pisząc pod pseudonimami o tym, jak to pewna pani oraz pewien pan zostali z powodzeniem uzdrowieni przez tego i tamtego uzdrowiciela, ale na pewno nie przez pana Popko (i tu zostaje podany adres osoby, która z rozpaczy szuka klientów).

W ten to prosty sposób przekonamy się, jak to całe show z ezoteryką wygląda. Przy okazji oponentom odpadnie jeden dość istotny argument, nie będą mogli wmawiać innym, że po moich działaniach podstawieni lekarze wystawili spreparowane zaświadczenia (a przecież wszyscy wiedzą, że w naszych szeregach mamy nie tylko księży, ale i uznanych akademickich lekarzy). Może wtedy wielu złapie się za głowę i pojmie, dlaczego mam ręce pełne roboty, choć nigdy i nigdzie się dotychczas nie reklamowałem, nawet na stronie swoich uczniów, i dlaczego Urząd Skarbowy docenił moje zasługi. I chyba jako jedyny uzdrowiciel w Polsce odsyłam nadmiar klientów pod inne adresy.

Tylko czyny świadczą o mnie. Kto im zaprzecza, zaprzecza sam sobie.

Dziwię się, że jeszcze istnieje ktoś taki jak Rozbicki, kto uważa się za jedynego człowieka mającego dostęp do prawdy, (choć posiada wyłącznie informacje sprzedane przez system), a więc za człowieka powołanego do tego, by tych, co prawdę widzą nieco inaczej, pogardliwie oceniać i zmuszać do udowadniania, że to, co robią, jest autentyczne. Nagle pojawia się ktoś, kto nic nie wie o wielu sprawach, ale rości sobie jednocześnie prawo do egzaminowania innych z doświadczeń zdobytych w obszarach wiedzy mu niedostępnych. Istny cyrk. Po co w ogóle jest pisać z takimi ludźmi? To nic nie da. No chyba żeby i im nakazać dostarczenie nagrań potwierdzających ich własne, rzekomo czyste uczucia do ludzi, nienaganną opinię w pracy, zaświadczenie z policji,  że nie gwałcą i nie gwałcili, ze szkoły, że nie są tumanami, etc. A jak coś takiego przyniosą, to wystarczy rzucić hasło, że nagranie zostało spreparowane. Tak to się bawić można w nieskończoność, a nie tylko wtedy, gdy jedna ze stron stoi w sztucznym deszczu.

Poza tym jak mocno trzeba nienawidzić drugiego człowieka, by pod pretekstem publicznej dezaprobaty zmuszać go esesmańskimi metodami do potwierdzania tego, że to co mówi i robi, jest prawdą? Czy to jaki Sąd Wiekuisty? Kaczyński za tym z Rozbickim stoi? Tego nawet Bóg nie czyni, a skoro tak, to mamy tu do czynienia z ludźmi, co się ponad Boga wynoszą. Niezła jazda… I pomyśleć, że tak „kurtuazyjnie” zachowują się ci, co własną twarz ukrywają w ciemności Internetu. Czując się bezkarnie, krytykują innych do woli, od rana do wieczora zatracając się w tym procederze. Nie ma tu śladów pokory i braterstwa, nie ma skruchy i chęci niesienia pomocy, jest tylko paskudne gardzenie tym, czego samemu się nie posiada. Obrzydliwe…

Drwią z duchowości, choć nigdy poza analizę własnych myśli nie wyszli, nawet nie wiedzą czym jest świadomość. Plują na Buddę, bo słowa mistrza przeczą wszystkiemu temu, co znają. Na Jezusie wieszają psy i za nic mają Jego nauczanie o Bogu, o radiestezji, o uzdrawianiu, słowem o tym wszystkim, co cierpiącym i kalekim może polepszyć żywot. To co nie wymaga wysiłku, by wesprzeć świat, jest w ich oczach bezprawne i nie do przyjęcia, bo gdyby taką postawę zaakceptowali, to musieliby się w niej wyrazić, a nie takie przecież są ich pobudki. Są wydziedziczonymi z Prawa…

Brzydkie i nie na miejscu w rozmowie między ludźmi jest także zastraszanie dyskutantów swoją agresywnością i bezczelnością. Tu wciąż ktoś wierzy w to, że gestapowskie metody nadal cieszą się uznaniem. Pytanie tylko, czyim? Minęły czasy, gdy ludzie truchleli na widok tych, co gryzą jak psy. Drwin też już coraz mniej ludzi się boi. Takie metody odchodzą do lamusa. Strach paraliżuje coraz mniej. I coraz więcej ludzi jest gotowych za swoją uczciwość i braterstwo nadstawić karku.

Nie rozumiem także, dlaczego do tej pory nikt na tym forum oficjalnie NIE wytknął obrzydliwości postawy pewnych tu ludzi, w tym olka13 i nem7654, którzy robią sobie niezły ubaw z człowieczeństwa.

O człowieczeństwie się nie dyskutuje, tylko je sobą w ciszy wyraża. W przeciwnym razie mamy do czynienia z duchowym profanem, z jednostką bojową sił ciemności. Nastał już czas, by ludzkie zło nazywać po imieniu i wytykać palcami jak zarazę, choćby się skrywało za internetową zasłoną, zwłaszcza gdy samo uzurpuje sobie prawo do decydowania o ludzkich losach i o wartości ludzkiego imienia. Czasy hitleryzmu i putomanii odchodzą powoli w zapomnienie.

(…)Wbrew temu, co mi się imputuje lub we mnie podważa, jestem w tej chwili najlepszym w Polsce jasnowidzem, uzdrowicielem i astralnym podróżnikiem. Znam jednak swoje ograniczenia - daleko mi do ideału. Ale znam także wysokość progów, które latami pokonywałem. To co wydobywa z grobu współczesna ezoteryka, ja widziałem, mając kilka lat. I nie muszę tego nikomu udowadniać, bo nie mam w tym żadnego interesu. Równie dobrze nikt nie musi wierzyć moim słowom. Każdy pojmuje świat po swojemu i podąża swoją drogą. Wszystkie one mogą być dobre, nie nam je oceniać, tylko doświadczać.

 Ja jestem tylko dla tych, co chcą nieść wsparcie bliźnim, rozmawiać ze Stwórcą i doskonalić się na czas śmierci. Jestem cukiernikiem, a więc podarunkiem dla osób kochających pączki. Lubiących kawę zapraszam do baristów. I na pewno nie będę z nich robił pośmiewiska tylko dlatego, że mają więcej klientów ode mnie. Bo niby dlaczego? Oni dają radość i spełnienie tak samo jak ja. To wspólne działanie i takaż sama pasja. Każdy człowiek powinien się tego nauczyć i zacząć innym dawać coraz więcej czegoś od serca, a nie po obowiązku, robić coś tak dobrze, by znaleźć godnych siebie naśladowców, jak i wielbicieli swoich dzieł. W życiu niczego nie powinno się zazdrość ani opluwać. Tymczasem na forum gazety pluje się dalej, niż Wisła dosięga, przy okazji brutalnie się domagając, by ogrodnik udowadniał przed Ich Królewskim Majestatem, że podziękowania za sprzedawane kwiaty są autentyczne. To nieetyczne i na takie gry normalni ludzie nie powinni sobie pozwalać.

(…) W dzisiejszym wystąpieniu nie o mnie chodzi, ale o tych, co mnie pokochali i we mnie uwierzyli, o tych, których wybawiłem z opresji i uleczyłem lub podreperowałem egsytencjalnie – oni wciąż chcą moje relacje z ludźmi i ze światem widzieć poprawnymi i radosnymi. Jestem to im winien. To dla ich dobrego samopoczucia czekam na tych zaproponowanych 50-u chorych fizycznie, psychicznie i egzystencjalnie, których osobiście, bez zasłon na twarzy, mają mi przyprowadzić na test moich umiejętności dwaj siewcy zła, pieniacze, którzy od dłuższego czasu, jak się dowiaduję, wystawiali bezkarnie moje imię na widok publiczny, ani wprzódy mnie o tym nie informując. Mówię tu o olku13 i nem7654. Niech ci ezoteryczni faryzeusze wyjdą z ukrycia i udowodnią swoje racje.

Tak więc obu dywersantów zapraszam do sprostania wyzwaniu, inaczej będą w moich oczach tym, czym są: manipulantami, tchórzami i znieprawionymi ezoterykami, zazdrosnymi, niegodziwymi ludźmi, dla których moje skromne osiągnięcia i moja pomoc darmo niesiona potrzebującym są i do końca życia będą solą w oku.

I może wreszcie tym razem owe tracące czas na sianie zamętu osoby  wezmą się do pracy nad swoim człowieczeństwem. Miast tu jątrzyć i siać ezoteryczną zarazę nienawiści niech dadzą ludziom coś od siebie, za darmo, z dobroci serca lub z potrzeby udowodnienia sobie, że nie upadło się jeszcze na samo dno. Niech pójdą do domów starców i do domów opieki społecznej, gdzie odbywa się prawdziwa walka o życie fizyczne i psychiczne, i w zamian za każdego chorego, którego uzdrowię podczas testu, niech zaoferują potrzebującym mały prezent, finansowe wsparcie i pomocną dłoń choć przez kilka miesięcy. Ja czynię tak od wielu lat i jakoś nie zbankrutowałem, więc nie mają się czego obawiać. A wolny czas? A kto go ma, gdy ludzie umierają z bólu? Ludzka znieczulica? Zresztą sami robią co mogą, by jawić się jako wzór cnót wszelakich, więc będą mieć okazję to udowodnić. Nigdy nie jest za późno na pokazywanie się od jak najlepszej strony.

Ja zacząłem pomagać innym, gdy o energetycznym funkcjonowaniu świata nie miałem jeszcze zielonego pojęcia, a na  uzdrawianiu znałem się tyle o ile, ale już wtedy szacunkiem i pomocą darzyłem wszystkich ludzi, zwłaszcza tych chorych i odrzuconych, pozostawionych samych sobie z powodu złego stanu zdrowia, jak i niewłaściwych relacji z bliskimi. Na taki sam gest w stosunku do ludzi może pozwolić sobie zawsze i wszędzie każdy człowiek i to bez względu na rodzaj prawdy, poprzez pryzmat której postrzega własną rzeczywistość. Także owi tu robiący zamęt cnotliwcy.

Próba odebrania mi takich atrybutów jest właśnie ukrytym celem jątrzenia na tym forum. Poprzez wykazanie mojej rzekomej nieuczciwości wobec świata i ludzi pewne osoby starają się usilnie wywołać zamieszanie i podważając moje człowieczeństwo, zdyskredytować to co ich najbardziej boli: moje rosnące zdolności uzdrawiania ludzi, wyprowadzania ich w przestrzenie duchowe, czego nikt nie potrafi, jak i wpływania na ścieżki losu.

Może ta lekcja z TESTEM coś w nich zmieni i jeszcze ku dobremu zaprowadzi. Czyż nie jest to wyjątkowo intratna propozycja? Czyż los sam nie daje im szansy na to, by mogli w jak najprostszy sposób wykazać jakość swoich prawd i swojego człowieczeństwa?  Wreszcie będą mogli udowodnić, ile są warci. Taka szansa może się więcej nie powtórzyć. Jeśli nie podejmą wyzwania, mogą w oczach innych więcej stracić niż zyskać.  Być może po raz ostatni mają szansę na to, by udowodnić, jak bardzo się mylę, wierząc, że to co robię i co potwierdzają inni,  jest tylko iluzją, w której tonę i w którą wciągam pozostałych. Czyż za taką SZANSĘ nie warto im odsłonić twarzy i publicznie wystąpić?

No chyba że nie o ogólne dobro tu chodzi, tylko o niszczenie prawdy, do której się nie dorosło. Cóż to za wyczyn skrywać się za zasłoną dymną jakiegoś nicka i opluwać  innych. To potrafi każdy szumowina. Wystarczy łgać i podjudzać, a w międzyczasie niszczyć własną rodzinę. Nie dosyć, że niczym się nie ryzykuje, to na dodatek można bezkarnie topić innych w powodzi zmyślonych oskarżeń i niedomówień. Każdy tak potrafi. To dziecinnie proste. I jakie słodkie. Taki intelektualny orgazm – wreszcie jest się od kogoś lepszym. Nic to, że za sprawą zła.

Zobaczymy, jak dorosłymi okażą się ci, których myśli i słowa pokrywa w tej chwili zabobon i pyszałkowatość, gdy przyjdzie im się całkowicie obnażyć, a więc  i publicznie przyznać do wszystkich swoich życiowych „osiągnięć”. To będzie ciekawe doświadczenie dla widzów, móc tak bez kupowania biletów przyjrzeć się dokonaniom tych, co tak bezceremonialnie i lekceważąco krytykują innych. Odkryjemy w końcu, jaka to wielka siła życiowych doświadczeń stoi za ich krytycznymi ocenami – Bóg? Własne doświadczenia? Ogłupienie programowe? A może nasz stary znajomy – Szatan i ludzkie zło? Ujrzymy prawdę, o której tak dużo i chełpliwie mówią…

Strach pomyśleć, co by tacy znawcy wszechrzeczy zrobili ludziom w średniowieczu, gdyby usłyszeli z ich ust dziwne historie o  wirusach i bakteriach. Sądzicie, moi drodzy, że  tylko na rozpaleniu ognia pod stosem dla czarownic by się skończyło? Nic bardziej mylnego, to by był dopiero początek ich całego wynoszenia się ponad innych. Czarne skrzydła rosłyby z dnia na dzień. Potem przyszłaby druga odsłona dramatu i ujrzelibyśmy świat pochłonięty przez dyktaturę zatwardziałym serc, wierzących w to, że Ziemia jest naleśnikiem. A taką postawę wobec znajomości praw energetycznych i duchowych wyrażają sobą poplecznicy kościoła i ezoteryki. Ciemnogród.

Takie lekcje ludzkość przerabiała już wiele razy i na szczęście już wkrótce skończą się one raz na zawsz i żadna miernota ubrana w kapelusz już więcej o prezydenturze krzyczeć nie będzie. Co więc takim ludziom pozostaje, by zostać zauważonym? Ano pluć na tych, co zauważonymi są, by poprzez hejterstwo i na siebie zwrócić uwagę, a przy okazji jak najlepiej przysłużyć się ludzkiemu znieprawieniu.

I taka jest prawdziwa odsłona ich osobistej prawdy i manipulowania wątkami na forum. Śmieszna i małostkowa.

Moi drodzy oponenci, moje WARUNKI testu znacie, a na to – jak podejrzewam - nie poważyłby się  żaden uzdrowiciel w Europie, ale w celu powiększenia waszej własnej megalomanii, byście już w ogóle i całkowicie mogli być uznanymi za niebywale wiedzących i uduchowionych, a więc i krystalicznie ludzkich, możecie do tego pomysłu dorzucić jeszcze (tak ze szczerości serca) przyrzeczenie służenia pomocą innym ludziom, poza tymi, których sobie podporządkowujecie. Właściwie to nie jest wymóg, bo przecież wy sami nieustannie deklarujecie, że wytykacie wszędzie nieprawdę z powodu troski o dobro tego świata, więc pytanie jest jakby retoryczne, jednak byłoby miło, gdybyście z dodatkową propozycją służenia światu sami od siebie wyszli, a nie za moim udziałem, gdyby taką postawę „świętych w aureoli” mogli ujrzeć ci, co o was czytają i właśnie zaczynają podejrzewać, że może tu chodzić o jakiś szwindel.  W ten sposób ostatecznie byście rozwiali wszelkie wątpliwości i ostatecznie swoich fanów do siebie przekonali. Podejrzewam nawet, że skoro drwicie z mojej pracy na rzecz społeczeństwa, to pewnie dlatego, że sami znacznie lepiej się na tej robocie znacie. Wtedy sam chętnie zostanę waszym uczniem i zawsze będę o tej waszej cudowności każdemu przypominał.

Na marginesie dodam tylko, że jestem ostatnim człowiekiem na Ziemi, który powie, że „wie” i że „potrafi”. Z każdym moim krokiem na drodze poznania coraz wyraźniej uzmysławiam sobie, jak niewiele potrafię i niewiele rozumiem, zwłaszcza tam, gdzie jestem najbardziej potrzebny, gdzie ludzie snują marzenia o tym, by świat się zmienił i podążył ku wspólnemu dobru, gdzie ludzie mają wizje o tym, że nikt już nikogo nie morduje, nie niewoli, nie tnie na części i się nad nim ordynarnie nie pastwi.

 Gdybym jednak posiadał taką moc, a nie mam jej z powodu swojej człowieczej ułomności, to tych słów w tym miejscu już bym umieszczać nie musiał. Ale jest tak, jak jest. Wciąż jestem za słaby do takich wyczynów, choć już za mocny, by spać snem zadowolonego z siebie pyszałka. Wciąż podążam ku prawdzie i wciąż mam tylko nadzieję, że moi bracia z przyszłości wykują sobie lepszy los. Ale za tę nadzieję, za samą próbę zmiany rzeczywistości wolę oddać całe swoje życie, niż patrzeć po śmierci na to, co zrobić mogłem, a czego nie zrobiłem, kiedy to woląc tkwić w intelektualnej gnuśności, lenistwie i znieprawieniu, zepchnąłem w niepamięć duszy prosty fakt, że to dokonania serca decydują o naszym losie po śmierci, a  nie umysłu, który nigdy innym darmo Zamku z piasku nie zbuduje. Oceny ludzi nie mają tu znaczenia, co zawsze i wszędzie powtarzał Jezus. Podejrzewam jednak, że niewiara w Jego obecność i mądrość nieprzypadkowo jest w wielu ludziach tak pieczołowicie  hodowana…

Przy okazji dziękuję wszystkim tym, którzy moją pracę doceniają i cieszę się, że są na tyle dojrzali, by czuć ideę.

 
Zapoznaj się z klauzulą informacyjną RODO

Informujemy, iż niniejsza witryna korzysta z plików cookies.

W trosce o bezpieczeństwo przetwarzania danych osobowych uprzejmie prosimy o zapoznanie się z pełną klauzulą informacyjną oraz polityką prywatności.

X
Czytaj więcej Akceptuję
Szanowny Kliencie

25 maja 2018 roku zaczęło obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r (RODO).
Potrzebujemy Twojej zgody na przetwarzanie Twoich danych osobowych przechowywanych w plikach cookies. Poniżej znajdziesz pełny zakres informacji na ten temat.

ZgodyPolityka prywatności
Wyrażenie zgody

Zgadzam się na przechowywanie na urządzeniu, z którego korzystam tzw. plików cookies oraz na przetwarzanie moich danych osobowych pozostawianych w czasie korzystania przeze mnie ze stron internetowych lub serwisów oraz innych parametrów zapisywanych w plikach cookies w celach marketingowych, w tym na profilowanie i w celach analitycznych przez: Wydawnictwo Oriin

Cele przetwarzania danych
  • świadczenie usług drogą elektroniczną
  • realizacja zamówienia / zlecenia klienta
  • marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
  • dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
  • wykrywanie botów i nadużyć w usługach
  • pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)
Podstawy prawne przetwarzania danych
  • marketing, w tym profilowanie oraz cele analityczne – zgoda
  • realizacja zamówienia/zlecenia klienta, świadczenie usług drogą elektroniczną - niezbędność danych do świadczenia usługi
  • pozostałe cele - uzasadniony interes administratora danych
Odbiorcy danych

Administrator oraz podmioty przetwarzający dane na zlecenie administratora danych, w tym agencje marketingowe oraz podmioty uprawnione do uzyskania danych na podstawie obowiązującego prawa.

Prawa osoby, której dane dotyczą

Prawo żądania sprostowania, usunięcia lub ograniczenia przetwarzania danych; prawo wycofania zgody na przetwarzanie danych osobowych, prawo wniesienia skargi do organu nadzorczego zajmującego się ochroną danych osobowych.

Kontrolowanie plików cookie

Zakres akceptacji plików cookie możesz ustawić w swojej przeglądarce, zgodnie z ustawioną polityką cookie.

Polityka prywatności / cookies
Firma Wydawnictwo Oriin, właściciel serwisu {$site|editable}, dokłada wszelkich starań, aby Państwa prywatność była odpowiednio chroniona. W celu realizacji zgodnego z prawem, przejrzystego i bezpiecznego przetwarzania Państwa danych osobowych przyjmujemy niniejszą Politykę Prywatności, która obowiązuje od dnia 25 maja 2018 r. Polityka Prywatności odwołuje się do RODO, czyli Rozporządzenia Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych). Dokument określa jakie dane i na jakich zasadach przetwarzamy i jak dbamy o ich bezpieczeństwo i Państwa prawa.
§1 Administrator danych osobowych

Administratorem Państwa danych osobowych jest {$company . W przypadku dodatkowych pytań dotyczących przetwarzania Państwa danych osobowych oraz przysługujących Państwu praw, prosimy o kontakt drogą mailową: mail is empty}.

§2 Zakres, cele i podstawy prawne przetwarzania danych osobowych

W związku z tym, że poprzez serwis popko.pl umożliwiamy kontakt w różnych sprawach, przetwarzamy Państwa dane osobowe w różnych celach, w różnych zakresach i na różnych podstawach prawnych. W celu precyzyjnego przekazania informacji na temat przetwarzania Państwa danych osobowych pogrupowaliśmy je według celu przetwarzania danych:

  • świadczenie usług drogą elektroniczną
  • realizacja zamówienia / zlecenia klienta
  • marketing, w tym profilowanie i cele analityczne
  • dopasowanie treści stron internetowych do preferencji i zainteresowań
  • wykrywanie botów i nadużyć w usługach
  • pomiary statystyczne i udoskonalenie usług (cele analityczne)

W przypadku danych osobowych pozyskanych w inny sposób, niż przez stronę popko.pl lub telefonicznie czy mailowo również przetwarzamy je wyłącznie w celu, w jakim zostały udostępnione i przez czas jaki jest konieczny do realizacji tego celu. W przypadku planowanej zmiany celu przetwarzania, zawsze pytamy właściciela danych osobowych o zgodę i informujemy o zmieniających się warunkach przetwarzania danych.

§3 Pliki cookies

Wykorzystujemy pliki cookies w celu zapewnienia poprawnego działania serwisu, a w szczególności dostosowania zawartości serwisu do preferencji użytkownika oraz optymalizacji korzystania z serwisu. W szczególności pliki te pozwalają rozpoznać podstawowe parametry urządzenia użytkownika (takie jak: typ urządzenia, rozdzielczość ekranu, kraj, z którego dochodzi do wejścia) i dzięki temu odpowiednio wyświetlić stronę internetową dostosowaną do jego potrzeb. Wykorzystujemy także cookies w celu zbierania ogólnych i anonimowych danych statystycznych za pośrednictwem narzędzi analitycznych i marketingowych:

  • Google Inc. z siedzibą w Mountain View, Kalifornia, Stany Zjednoczone. Aby dowiedzieć się więcej o polityce prywatności tego administratora kliknij tu: https://policies.google.com/privacy
  • Facebook Inc. z siedzibą w Menlo Park, Kalifornia, Stany Zjednoczone, Aby dowiedzieć się więcej o polityce prywatności tego administratora kliknij tu: https://www.facebook.com/policy.php
  • Twitter, Inc., 1355 Market Street, Suite 900, San Francisco, CA 94103 U.S.A., Aby dowiedzieć się więcej o polityce prywatności tego administratora kliknij tu: https://twitter.com/en/privacy

Podmioty wymienione w §3 są administratorem danych osobowych zawartych w plikach cookies w rozumieniu RODO. Mogą Państwo samodzielnie i w każdym czasie zmienić ustawienia dotyczące plików cookies, określając warunki ich przechowywania i uzyskiwania dostępu przez pliki cookies do urządzenia użytkownika. Zmiany ustawień można dokonać za pomocą ustawień przeglądarki internetowej. Ustawienia te mogą zostać zmienione w taki sposób, aby blokować automatyczną obsługę plików cookies bądź informować o każdorazowym zamieszczeniu cookies na Państwa urządzeniu. Szczegółowe informacje o możliwości i sposobach obsługi plików cookies dostępne są w ustawieniach przeglądarki internetowej. Mogą Państwo w każdej chwili usunąć pliki cookies, korzystając z dostępnych funkcji w przeglądarce internetowej, której Państwo używają. Ograniczenie stosowania plików cookies może wpłynąć na niektóre funkcjonalności dostępne na stronie internetowej.

§4 Państwa prawa związane z przetwarzaniem danych osobowych

Przysługuje Państwu prawo do:

  • dostępu do swoich danych osobowych,
  • sprostowania danych osobowych,
  • usunięcia danych osobowych,
  • ograniczenia przetwarzania danych osobowych,
  • przenoszenia danych osobowych,
  • wniesienia sprzeciwu do przetwarzania danych osobowych,
  • cofnięcia wcześniej wyrażonej zgody na przetwarzanie danych osobowych.

W celu skorzystać ze swoich uprawnień, prosimy o kontakt na adres mailowy: autor@popko.pl Jeżeli, występują Państwo do nas z żądaniem związanym z wykonaniem wymienionych powyżej praw, odpowiadamy na to żądanie niezwłocznie, nie później jednak niż w ciągu miesiąca po jego otrzymaniu. Jeżeli jednak – z uwagi na skomplikowany charakter żądania lub liczbę żądań – nie będziemy mogli spełnić Państwa żądania w ciągu miesiąca, spełnimy je w ciągu kolejnych dwóch miesięcy informując uprzednio o przedłużeniu terminu.

§5 Bezpieczeństwo Państwa danych

Jako Administrator Danych Osobowych danych osobowych dokładamy wszelkich starań, aby zapewnić bezpieczeństwo Państwa danych osobowych.

Zobowiązujemy się do:

zabezpieczenia danych przed ich udostępnieniem osobom nieupoważnionym, zabraniem przez osobę nieuprawnioną, zmianami, uszkodzeniem lub zniszczeniem, dopuszczenia do przetwarzania danych osobowych wyłącznie osób posiadających wydane przez nas upoważnienie, zapewnienia kontroli nad prawidłowością przetwarzania danych osobowych, prowadzenia ewidencji osób upoważnionych do przetwarzania danych osobowych, dochowania szczególnej staranności, aby osoby upoważnione do przetwarzania tych danych zachowały je w tajemnicy, również po zakończeniu realizacji Usługi, prowadzenia wymaganej przepisami prawa dokumentacji opisującej sposób przetwarzania powierzonych danych osobowych oraz środki techniczne i organizacyjne zapewniające ochronę przetwarzania tych danych, zapewnienia aby urządzenia i systemy informatyczne i telekomunikacyjne, służące do przetwarzania danych osobowych, były zgodne z wymogami Rozporządzenia Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji z dnia 29 kwietnia 2004 r. w sprawie dokumentacji przetwarzanych danych osobowych oraz warunków technicznych i organizacyjnych, jakim powinny odpowiadać urządzenia i systemy.

§6 Newsletter

Zaprenumerowanie elektronicznych i bezpłatnych newsletterów należących do Wydawnictwo Oriin wymaga podania w odpowiednim formularzu swojego adresu e-mail. Uzyskane w ten sposób dane są dodawane do listy mailingowej strony popko.pl zapisana na newsletter może się z niego wypisać klikając przycisk „anulować subskrypcję” na dole każdej wiadomości z newslettera. Newsletter wysyłany jest e-mailem. {company} zastrzega sobie prawo do wysyłania wiadomości, osobom, których dane kontaktowe posiada i które zgodziły się na przetwarzanie podanych danych w formularzach, zgodnie z Polityką Prywatności. Pod pojęciem wiadomość są rozumiane informacje odnoszące się bezpośrednio do jego serwisów, usług i produktów (np. zmiany, wewnętrzne promocje), niekomercyjne listy (np. życzenia, komentarze osobiste itp.) oraz informacje komercyjne (mailingi, promocje, reklamy, inne materiały marketingowe). Podmioty zlecające komercyjne mailingi nie mają wglądu w dane kontaktowe osób znajdujących się na listach adresowych popko.pl.

Później Chcę korzystać z serwisu i akceptuję