vimeo
youtube

Strona główna » Akademia Wiedzy Duchowej » Archiwalne treści o rozwoju duchowym » Wzrost duchowy » Wideoblog » Przeczytaj

PobierzDrukuj

Przeczytaj

AKTUALIZACJA 2018:  Videoblogi były i są własnością intelektualną Edeńczyków. Postały na bazie przekazów ze świata duchowego oraz na podstawie rozmów z Jezusem i wniebowstąpionymi mistrzami, z którymi rozmawiamy w Oriinie (Edenie). Na podstawie tysięcy przekazów i modlitw, czyli wejść w stany duchowe - stworzyliśmy bazę informacyjną, która pozwalała nam zwiększać zakres naszych doświadczeń bez przymusu osobistego udziału w warsztatach, co na drodze ku Bogu pozwalało nam zaoszczędzić czas i pieniądze. Materiały nagrywaliśmy byle czym i byle jak - ich jakość nie stanowiła dla nas problemu. Ale w ciągu kilku ostatnich lat zainteresowanie tematyką Edenu i naszymi umiejętnościami tak znacznie wzrosła, iż sięgnęli po nie masowo pozostali nasi bracia. Nie pojmując nowej dla nich terminologi, nie znając się na duchowej praktyce i mało wiedząc o prawidłach energetycznych - starali się i starają się co nieco uszczknąć z tej wiedzy dla siebie. I to właśnie w trosce o nich postanowiliśmy podnieść jakość nagrań i prościej wykładać nowatorskie, duchowe, autentyczne treści. Na dziś wygląda to tak, że część z materiałów jest przyzwoicie poprawiona i łatwo przyswoić ich treści, zaś pozostałe, te wciąż wymagające obróbki, mogą się wydać mroczne i zagadkowe. Poprawimy je, ale to dla nas, dla bardzo zapracowanych ludzi, jest na tę chwilę wielkim wyzwaniem nie tylko z powodu gromnej wręcz ilość danych, ale i z powodu ogromu doświadczeń, w które trzeba wejść, by "zagmatwane" dla laków (dla ludzi wychowanych na ezoterycznych i kościelnych programach) treści mogly być przyzwoicie zrozumiane. Uzbrójcie się w cierpliwość, nie gańcie nas, a w oczekiwaniu na podrasowane videoblogi po prostu na swój sposób korzystajcie z tych, które na tę chwilę wydają się wam najbardziej przystępne. Tak czy owak nadejdzie w końcu dzień, gdy i te "niejasne" treści przemówią do każdego prostym językiem duchowych przekazów... Tym co posiadamy, dzielimy się z radością, ale i też oczekujemy z waszej strony zrozumienia dla naszej sytuacji, sytuacji ludzi bez reszty zajętych ideą tworzenia podstaw Edenu... Mamy po prostu mało czasu...

Spis wszystkich wideoblogów - poukładane tematycznie.

Spis znajdziecie Państwo w komentarzach pod filmikiem. Aby je zobaczyć, prosimy o przejście na serwis YouTube klikając w link: https://www.youtube.com/watch?v=1pqs9ICTpuU

Zapraszamy na nasz kanał YouTube POPKO TV https://www.youtube.com/POPKOTV

Cały zgromadzony w videoblogu materiał pochodzi z astralnego Miasta Oriin i w formie przekazów i nauk jest udostępniany przez Białych Braci, istoty duchowe zainteresowane budzeniem zbiorowej świadomości ludzkości. Nie było dotychczas przypadku, by prosty człowiek sam, osobiście, bez specjalnych układów mógł otrzeć się o wiedzę tajemną, by mógł pobierać nauki pod okiem mistrzów duchowych (praktykować) i zarazem tą wiedzą i własnymi doświadczeniami dzielić się z pozostałymi braćmi. Teraz każdy "wyczyszczony" i "podpięty" pod określone pasma człowiek może sam, na własny rachunek, pobierać nauki w Świątyni Serca (szkoła w tamtych wymiarach) i przemierzać przestrzenie, o jakich nie śniło się największym astralnym podróżnikom.

Zakres materiału i jego ranga są ogromne i z niczym nieporównywalne. Budda, dla przykładu, osiągnął wysoki poziom rozwoju duchowego i wiele jego nauk pokrywa się z tym, czego uczą nas nasi duchowi przewodnicy. Niemniej niektórzy osiągnęli już poziom Buddy (mówimy tylko o poziomie energetycznym i duchowym), a dwie osoby nawet go przekroczyły: potrafią bowiem nie tylko wejść i opisać stany duchowe i energetyczne we wszystkich aspektach swej istoty, ale posiadły też umiejętność działań w obszarach energetycznych i duchowych (z zapisaniem tej umiejętności w ludziach). Mówimy oczywiście o jedności z przestrzenią energetyczną i duchową, a nie boską, którą otworzył w sobie Budda z poziomu Ducha Całości. Przekroczenie tego progu jest ciągle przed nami.

Niemniej w pasmach energetycznych i duchowych odnajdujemy się dość dobrze, co zawdzięczamy nie tyle doskonałości naszych nauczycieli, co potrzebie, jaka wyraziła się dążeniem człowieka do obudzenia Ciała Chrystusowego. I to ona stworzyła Miasto Oriin, jak i odblokowała w nas prosty mechanizm poruszania się po światach energetyczno-duchowych. Tylko w ten sposób można było sięgnąć po wiedzę, która na poziomie materialnym została przez system (rząd i kościół) utajniona.

Nie dziwmy się więc, że świat ezoteryczny i kościelny tępi to, co może doprowadzić do wyrwania się człowieka ze stanu społecznego odrętwienia. Nie dziwmy się więc, że ludzie, którzy z powodu lenistwa i zawartego w sobie znieprawienia nie mają zamiaru nad sobą pracować, innych w pochodzie do prawdy zatrzymują. Atakują widzących, podważają wartość przekazów i poddają w wątpliwość wszystkie prowadzące do duchowego obudzenia doświadczenia. Wszystko po to, by będąc w cieniu świata, wciąż utrzymywać swoją wyższość nad drugim człowiekiem. Ci ślepi, nieczuli, zasklepieni w sobie ludzie niczego poza sobą nie widzą i nie znają. Posługując się systemową wiedzą, bo swojej nie mają, nie zauważają biedy, masowej eksterminacji, handlu ludzką godnością i więziennych praw na tym świecie, widzą wyłącznie własne korzyści. By się obudzić, musieliby zacząć widzieć, słyszeć i przenikać przestrzenie duchowe, a to wymaga wysiłku i przewartościowań. Lepiej już innych ośmieszyć, strącić w cień pogardy, niż wziąć się do pracy i pozwalić innym na odniesienie sukcesu.

Nasze nauki są proste i niezmienne od czasu, gdy ich podstawy wyraził twórca Miasta Oriin - Jezus. Proszę nie kojarzyć słowa Jezus z kościołem, z zawłaszczeniem, bo Jezus z kościołem nie ma nic wspólnego. Wręcz przeciwnie, niszczył On i ośmieszał tę instytucję przez całe swoje życie. Tę piramidę systemowego zła zbudował dopiero jego nic nie rozumiejący uczeń, a jego następcy w imię powołanych praw kościelnych wymordowali połowę ludzkości. Jezus całe życie ukazywał zło ukryte w systemowych strukturach, stawiając ponad nim wolność jednostki i siłę świątyni serca. My robimy to samo, a mądrzy wiedzą dlaczego.

Gdy wspominamy o Jezusie w aspekcie rozwoju duchowego, nie mamy na myśli Jezusa historycznego, ale zindywidualizowaną siłę duchową, która otworzyła nam bramę do wiedzy, do mądrości (droga umysł-świadomość-Jaźń), która nauczyła nas konkretnych działań, ratujących nierzadko ludzkie życie i zdrowie. Do Jezusa, do jego ludzkiej doskonałości wciąż nam daleko, ale żaden z nas nie zamieni już cudu doświadczania braterstwa i miłości z drugim człowiekiem na judaszowskie srebrniki. Magia troski i opieki, odczucie miłosierdzia w sercu i rosnąca odpowiedzialność za ludzkość są żywym aspektem naszego odczuwania jedności ze światem. Tego z niczym porównać nie sposób. Gdy ryba zaczyna całą sobą przeczuwać, że nie jest rośliną, to rośliną nie pozostanie, choćby cały wodny świat jej to wmawiał. Ryba musi pływać i przemierzać morskie przestrzenie wzdłuż i wszerz. Tak i my za nic nie zrezygnujemy z wibracji kochania i nie oddamy naszych związków z Całością Wszechrzeczy. Kto raz napił się ze Zdroju Prawdy, kto spotkał Ojca w Wieczerniku, ten nie może już zagłuszyć w sobie pasm duchowych, tych pomostów z Bogiem, choćby sam Szatan zaproponował mu w zamian władzę nad światem.

Videoblog jest integralną częścią warsztatów. Jest nie tylko sfilmowanym omówieniem pracy z energiami, ale jest przede wszystkim fundamentem wiedzy, jaka wspólnym dziedzictwem przynależy do rodzaju ludzkiego. Zawiera wszystko to, co jest potrzebne do wkroczenia na drogę rozwoju duchowego, jej utrzymania i zakończenia. Nie ma, proszę mi wierzyć, innej drogi prowadzącej do wyzwolenia, jak ta, która doprowadza do obudzenia się istoty boskiej w człowieku.

Jest to dar dla wszystkich tych, którzy z braku środków finansowych byli dotąd odcięci od prawdziwego "źródła" wiedzy. Dar dla tych, którzy szukając prawdy o Całości, trafiali na kursy, gdzie pod szyldem rozwoju duchowego omawiano jedynie pokrewne tematy, jak medytację, bioenergoterapię, świętą geometrię, wróżbiarstwo, jasnowidzenie itd. Uczestnictwo w takich kursach (i to dość kosztownych) nie jest pozbawione sensu, o ile zajęcia prowadzą "czyści" duchowo ludzie, a nas interesuje ezoteryka, niemniej zaliczanie ich nie ma nic wspólnego z oświeceniem. Sama praca z umysłem doprowadza jedynie do wyciszenia energetycznego chaosu w człowieku, a nie do wejścia w obszary duchowy, choć skądinąd taki jest pierwszy krok na drodze do wyzwolenia. Lecz ezoteryczne nauki właśnie na tym pierwszym kroku się kończą. Zaliczanie takich kursów prędzej czy później okazuje się zwyczajną stratą czasu. A i tak dobrze, jeśli szukający prawdy nie padł ofiarą agresji energetycznej, co jest typowe dla świata ezoterycznego, którego tak zwani liderzy tkwią w niskich wibracjach.

Nie zapominajmy, że pożyteczna skądinąd medytacja jest niczym innym jak tylko pracą z umysłem. Umożliwia ona przejście z obszaru instynktu i analizy do obszaru umysłu praktycznego, a w chwilach szczególnych nawet uruchomienie świadomości. Można się tym bawić, zwłaszcza w przypadku osób znerwicowanych, bo już samo fizjologiczne wyciszenie przynosi ulgę i pozwala dojść do siebie w życiowym amoku. Nie mówiąc już o uruchomieniu naturalnych sił obronnych organizmu na poziomie energetycznym. Jednak nie ma osoby na świecie, która korzystając z tej metody, doszłaby do bram nieba. To jest po prostu niemożliwe. Taką szansę daje dopiero wyjście poza obszar umysłu, co osiągamy podczas stosowania modlitwy.

Samo słowo "modlitwa" nie kojarzy się nam dobrze, ma raczej, przywołując w myśli kościelne rytuały, wydźwięk pejoratywny, niemniej jej duchowe odniesienie do Jezusa od razu zwraca uwagę na boski aspekt matrycy stworzenia, gdzie umysł jest zaledwie narzędziem wykorzystywanym przez Jaźń. Dopóki się tak nie stanie, człowiekiem rządzą potrzeby, emocje i wdrukowane programy, i to do tego stopnia, że w swym opętaniu w ogóle nie zdaje sobie z tego sprawy. Widać to dopiero po egoistycznym zachowaniu, po stawianiu siebie ponad innymi, po znieprawionej postawie i uwikłaniu się w spory tego świata, choć boska akceptacja w ogóle takich stanów nie zna.

Ten sam zarzut zbyteczności można postawić świętej geometrii, która po przekroczeniu progu energia-duch staje się wibracją wypromieniowywaną na zewnątrz istoty ludzkiej, a nie wibracją wewnętrzną, umożliwiającą odnalezienie w niej korzeni czysto duchowych czy boskich. Zresztą można o tym gadać w kółko, co wielu zwolenników świętej geometrii (talizmanów przestrzennych)  doprowadza do szaleństwa, zwłaszcza gdy wmawiają innym, jak owe techniki są niezbędne w rozwoju duchowym. One nic nie znaczą dla osoby uduchowionej, która panuje nad energią, i są tylko pomocne w ograniczaniu wpływu negatywnych wibracji na ludzkie biopole. My się przy świętej geometrii nie zatrzymujemy, bo z poziomu ducha jednym ruchem ręki zapisujemy nową wartość w przestrzeni, co można odczytać jako zmianę rodzaju i rozłożenia pasm energetycznych, które układają się w nowe, doskonalsze wzory

Cała ezoteryka to mocno nieudana metoda pracy z energiami, gdzie każdy po swojemu objaśnia jakiś fragment energetycznej rzeczywistości i tworzy własne sposoby odnajdywania się w tym fragmencie energetycznej rzeczywistości. Ale jak dotąd żaden z ezoterycznych mistrzów nie potrafił tych fragmentów złożyć w jednorodną całość. Nie potrafił z tej prostej przyczyny, że  najpierw sam musiałby stać się czystą cząstką tej jednorodnej całości. Bez wyrażenia się w niej świadomie, tak jak zrobił to Budda i Jezus, nie można niczego pojąć, a potem nauczać o tym innych. Na dodatek ezoteryka to wiedza obwarowana takimi nakazami i zakazami, że strach wchodzić w to z marszu i bez butów.

Przekazy z Miasta Oriin też poruszają kwestię energii, ale, ujmują to całościowo, jako jedyność, ale nie jako "modny" dział wstępnego rozpoznania. Tu niewidoczne gołym okiem ciało energetyczne, w którym funkcjonuje umysł wraz z myśleniem, emocje oraz sieć skomplikowanych wzajemnych połączeń ze wszystkim, czego dotykamy fizycznie i energetycznie (np. myślą), tworzy z ciałem duchowym i boskim pewien zamknięty, indywidualny obraz w przestrzeni egzystencjalnej oraz bardziej otwarty w przestrzeni Całości i całkowity po przekroczeniu progu Wszechrzeczy.

W ezoterycznym ujęciu, gdy w kółko Macieju przerabia się tylko jeden temat, nie można mówić o oświeceniu, o poznaniu Całości. To tak, jakby manikiurzystka chciała nam wmówić, że jej "paznokciowe" doświadczenie jest tym samym wiedza lekarza, bo ona jak i pan doktor zajmują się częścią ciała ludzkiego (on je naprawia, ona lakieruje). To absurdalnie śmieszne, choć więcej osób może korzystać z jej usług i być bardziej zadowolonych, niż z leczenia absolwenta wyższej szkoły medycznej. Ten sam irracjonalny schemat powtarza się w ustawieniach Helingerowskich, u Silwy, w Merkabie, w medytacji itd., bo każda z tych metod przerabia tylko fragment istoty ludzkiej. I to na najniższym, najprostszym do zrozumienia poziomie. Na dodatek, jak uczy historia, bardzo nieudolnie, czego główną przyczyną jest niedouczenie i wątpliwa etyka liderów. Tak oto ezoteryka wmawia ludziom, że jej małe schodki doprowadzą kursantów do nieba. Nie doprowadzą.

Ogólnie materiał filmowy obejmuje omówienie świata energetycznego i związków człowieka z tym obszarem, omówienie świata duchowego i związków człowieka z tymi przestrzeniami, jak i wkracza w PozaRzeczywistość, gdzie pojawia się czysty aspekt boski. Dokładnie precyzuje, co trzeba zrobić, by zapanować nad ciałem energetycznym i na stałe obudzić się w duchu (zjednoczenie w trzonie duchowym), oraz jak zapanować nad życiem, nie ulegając agresji wrogich energii czy istnień.

Wiedza dotyczy energetycznej i duchowej prewencji, jak i uruchomienia jasnowidzenia i jasnoobecności w tych obu obszarach. Obejmuje więc wszystko, co jest człowiekowi potrzebne do dokładnego poznania siebie fizycznego, energetycznego, duchowego i boskiego. Opisuje cały mechanizm funkcjonowania istoty ludzkiej oraz jej wpływu na wszystkość, a więc i na fizyczną i energetyczną doczesność. Jest wszystkim, czego ci potrzeba, by odkryć duchowe korzenie i pojąć mechanizmy rządzące tym i tamtym światem.

Videoblog został ponumerowany. Dla ułatwienia pracy lepiej jest zacząć oglądanie materiału od początku, niż wyłapywać wyrwane z całości tematy - każdy kolejny fragment bazuje na informacjach podanych wcześniej.

Nasi koledzy przygotowali też streszczenie materiału filmowego. Stworzyli Księgę Wzrastających. Pisali ją rok, pisali jak potrafili, nie zwracając uwagi na normy językowe, więc nie oceniajmy ich pracy zbyt krytycznie, zwłaszcza że bazowała na moim sposobie przekazywania wiedzy. Nie jestem oratorem, jestem prostym człowiekiem, któremu kazano przed kamerami objawiać to, co objawionym być już powinno. Proszę więc mnie nie strofować za proste, nieposkładane wypowiedzi, za wynikłe z tremy napięcie i za mało aktorskie przedstawienie. To nie wysoko budżetowy film, ale wystąpienie osoby, która od serca dzieli się z wami wiedzą, jaka dotychczas światu nie była oficjalnie dostępna, która nie umie się właściwie zachować przed kamerą, której się plącze język i z napięcia powtarza w kółko te same zbitki słowne. Ale robię co mogę, by dać wam to, co i sam otrzymałem. Wczujcie się w moją rolę i nie oceniajcie zbyt surowo.