vimeo
youtube

Strona główna » Ogłoszenia » Strona główna » Menu Dokumentu 2 » Autor » Moje dzienniki » Świat form

Świat form

Publikacja: 2012-07-22

 Zgubione teksty z 2009 roku:

"Nie możesz przekraczać norm ustalonych przez nasze Prawo"- rzekł Ojciec do syna, nie mówiąc mu, jak owo Prawo wygląda. Podpowiedział mu tylko, że jest Ono zawarte w całej jego istocie, a więc płynie także w komórkach fizycznych i cieniu duchowym. Jednoczenie się w trzonie duchowym obejmuje ów cień, przestrzenie ducha, zaś fizyczność zawiera w sobie cielesność i pospołu z cieniem energetykę, tzw. Płaszcz duchowy tych wymiarów w aspekcie doświadczania życia. Całość zaś wynika z aspektu Ojca, Jego snu rzeczywistości, który zawarł w sobie, a który jest podstawą istnienia istoty ludzkiej. Bez właściwego przepływu Jego spojrzenia nie jest możliwe wejście istoty człowieczej w obszary wspólne dla całego snu Ojca.

To nie tylko miłość, która jest energetyczna i duchowa, ale również odczucie jedności ducha ludzkiego z twórczą podstawą snu Ojca, co zamyka koło działania i pozwala w każdym punkcie wejść w inne pasma Jego snu. Lecz to i tak jest zaledwie i aż cząstką prawdy, gdyż sam sen jest największą siłą tworzącą, układającą wszystkie cząstki całości.  "Tego nie zrozumiałeś. Ponieważ jesteś cząstką snu, w swej czystości możesz stać się pływem snu w pewnym jego obszarze, a więc i uzyskać sposobność wykreowania czegoś nowego w pozornym ruchu siebie i innych cząstek. Naucz się śnić Moim snem, być Jego marzeniem, a uzyskasz wpływ na Mój sen".
 

Gdy pojmiesz, czego Ojciec pragnie, co  chce w rzeczywistości zmienić, wtedy odczujesz  Jego pragnienie zmian i odkryjesz moc, która siłą snu, siłą ducha modyfikuje poprzez sen całość istoty wszechrzeczy. 
 

Człowiek stworzył ograniczenia w śnie Ojca, w rzeczywistości, lecz w śnie snu rzeczywistości możesz odnaleźć Orła, który rozwinie skrzydła zwycięstwa i spowoduje ruch, który wykreuje nową scenę, jaka wywrze nacisk na całość i ją trwale zmieni. Bądź okiem Orła i używając Jego skrzydeł zwycięstwa, leć ku nowemu, któremu na imię wolność od ograniczeń w zwalczaniu przeszkód nie pozwalających podążać ku cieniowi ich własnej doskonałości. Gdy obudzisz w owych cząstkach świadomość Boga, same ku niemu podążą, daj im tylko do tego Prawo (przypomnij o tym) i energię, które niczym wybuchający proch pchną je bożą świadomością ku wyzwoleniu, ku nowemu. Nic więcej nie rób. Ów "ruch" jest już w cząstce zapisany jako powrót do źródła. Gdy więc śnisz  wolnością cząstek, masz wolę Ojca w sobie, by całość scaliła się w radości i wolności. Owa wola jest zawarta w cząstkach snu rzeczywistości. Po przekroczeniu punktu równowagi energetycznej i duchowej możesz nadać im ruch stania się wolnością. 
 Próbuj, ćwicz, bo gdy dajesz im wolność, wyobrażają sobie, że "obudzone" wracają do domu, że pozwalają Ojcu śnić Jego najpiękniejszy sen, gdyż jest on Nim Wszystkim. Śnij i ty. Miej odwagę śnić. To jest cud, bo sen i cud są jednym i tym samym: wolnością istnienia, które postrzegasz jako wolność ruchu-działania. Bądź wolny w istnieniu.

Próbuj, ćwicz, bo gdy dajesz im wolność, wyobrażają sobie, że "obudzone" wracają do domu, że pozwalają Ojcu śnić Jego najpiękniejszy sen, gdyż jest on Nim Wszystkim. Śnij i ty. Miej odwagę śnić. To jest cud, bo sen i cud są jednym i tym samym: wolnością istnienia, które postrzegasz jako wolność ruchu-działania. Bądź wolny w istnieniu.

A gdy tego nie potrafisz, uwierz chociaż, że marzenia się ziszczają. To i tak pierwszy krok do zwycięstwa.

  ....................................

 

14 maja 2009 ( Świat Form, czyli Rzeczywistość, przekaz o 3 lata wyprzedzający nasze wyjście w PozaRzeczywistość).

   Świat Form, który był dopełnieniem całości, który jest w Ojcu i choć z Niego powstał, ewoluował, wyznaczając sobie i Ojcu pewne ramy. Świat Form stał się umownie doskonały i choć wciąż się doskonali, do swego istnienia nie potrzebuje już ani Prowadzącego, ani Boga-Stwórcy, choć z nich wynikł i wynika. Zawarł Ich w sobie i stał się czymś umownie nadrzędnym, bo zawierającym w sobie wszystko. To całość, która w aspekcie stwarzania (kreacji) jest Duchem Świętym, a w aspekcie twórczym (idea istnienia) stanęła ponad wszystkim. Świat Form ma spojrzenie i przyzywa, bowiem jest okiem całości, które wprowadza zmiany tam, gdzie zabrakło równowagi, harmonii, czegokolwiek istniejącego nie w aspekcie energii czy ducha, tylko treści ducha. Owe treści zwą się pożądaniem życia i przenikają wszystko, co w koncepcji zaistniało. Całość jest Ideą, która utrzymuje Prawo. Prawo przejawia się jako Indywidualność, a Indywidualność stwarza istnienia. Indywidualność wynikła z koncepcji, a stwarzając cokolwiek, dała temu Prawo Istnienia równoważne Prawu posiadanemu przez siebie, przez co początek stał się końcem, i odwrotnie (kto był pierwszy: jajko czy kura?). Od tej chwili Idea powstała z Prawa, a Prawo z Niej wynikło. Dlatego dopełnienie stwarzanej całości (Świat Form) stało się całością, Ideą, istnieniem przekraczającym ramy samej Siły Stwórczej. Świat Form żyje doświadczeniem swych cząstek, a doskonali się poprzez zindywidualizowane istnienia, które zapisują się w Prawie, a więc doświadczają się w Idei wyrosłej z Prawa. Gdy coś zakłóca ten schemat, Idea poprzez Indywidualności (Bogów i istoty zaprzysięgłe w Prawie) harmonizuje samą siebie. Na te potrzeby uruchamia  nowe Prawa, które zespalając się z innymi, przywracają jej (Światowi Form) harmonię ewolucji (doświadczania siebie, mowa o oceanie i o kropli), którą my nazywamy trwaniem, trwaniem w koncepcji Indywidualności, a w uproszczeniu: trwaniem w Bogu (Prowadzącym i Bogu-Stwórcy), bo w Nim zawarte jest to, co z Niego wyrosło.

   Trwanie jest esencją, jest wszystkim, całościowym zapisem czegokolwiek. Ból, śmiech, wszechświat i jego najmniejsza cząsteczka są  jednym i tym samym, choć w doświadczaniu siebie potrafią być pozornie bardzo odległe, a nierzadko i sobie przeciwne. Tylko stając po jednej ze stron, np. kata albo ofiary, odczuwa się te granice, to rozdzielenie. Gdy stoi się ponad doświadczaniem różnic, ponad istnieniem, ponad Prawem, gdy się jest w zapisie Świata Form, jest się jednym i tym samym. Kto odczuje w sobie całość, stanie się pełnym, a przy jednoczesnym rozproszeniu w całości - wyrazi sobą albo Ideę, albo Prawo, albo siłę kreacji. To Moc, władza nad samym sobą.

   Boisz się, ale gdy wchłaniasz lęk, gdy się nim stajesz,  możesz stanąć ponad nim i odczuwać go albo spokój, które są jednym i tym samym. Gdy staniesz ponad ludzką nieprawością, przez pojednanie się z własną doskonałością staniesz się trwającym. Tylko niczego nie odrzucaj, bo i "najgorsze" jest cząstką całości. Złącz w sobie demona złego i dobrego, a staniesz ponad nimi i wejdziesz w Ideę, gdzie istnieją wszelkie rzeczywistości. Schodząc w dół, trzymasz w ręku klucz do manifestacji własnych wyborów, klucz do Mocy, klucz, którego strzegą Pradawni. W Świecie Form istnieje 19 rzeczywistości, których granice doświadczania się określa Prawo. Znacie już dwa: Prawo Wolnego Wyboru i Prawo Totalnego Podporządkowania. Obie te rzeczywistości to rozbudowane formy istnienia, które posługują się różnymi rodzajami energii. A całość zawarta jest w Ojcu. Wkrótce niektórzy z was będą dysponować mocą, jaka przynależna innej rzeczywistości, nie będzie mogła być złamana przez Bogów i Stwórców wyrażających te rzeczywistości. To dar od Ojca, który stworzył własny wizerunek, jakim jest Świat Form. To dar dla tych, których mamy zbawić ode złego, od zaprzeczeń, od ograniczeń...

   Wejście w Świat Form nie istnieje, bo zawarte jest w snach ludzkiej istoty. Gdy spali ona swe człowieczeństwo na szali istności swej istoty, może ona przez bramę Prawa rozbudzić się w śnie "minionego", które jest w Ojcu na zawsze zawarte. Dokonujemy tego przez pełnię odczucia Ojca   i bez uruchamiania mocy stwórczej, która w tamtej rzeczywistości nic nie znaczy. I nikt, kto tam wejdzie, nic prócz zagubienia nie wyniesie. Bowiem rozum tu nie znajdzie swego odpowiednika, a logika jakiejkolwiek interpretacji. Jedyne, co osiągalne, to spostrzeżenie zmian, jakie w  naszej fizyczności tworzy trwałe zetknięcie się ze Światem Form. I nic więcej. Tylko cienie (żywe kościotrupy) mogą tu coś świadomie wchłonąć, przyjąć i wykorzystać do swych celów w rzeczywistości ich ciał, bowiem sami po duchu pochodzą z zaprzeszłości. Najpotężniejsi z nich to Nienazwani, których moc przerosła idę Ojca, bo w całości się w niej wyraziła. Nienazwani są kamieniem ducha, a zarazem eterem kamienia, gdy postrzegają siebie w tej rzeczywistości mocą tamtej rzeczywistości, która była ich domem, domem zamkniętym w doskonałości. Trud zmagań w dążeniu do osiągnięcia tamtej doskonałości zapisał się bólem istnienia w Ojcu i przez to dał Pradawnym Prawo do wprowadzania jakichkolwiek zmian w czymkolwiek, co kiedykolwiek stworzonym zostało i stworzonym będzie. Oni są czarnym snem wszystkiego, co przeczy potędze niewinności Boga i wolności Ojca. Są koroną cierniową na głowie rycerzy Światłości.

   Oni powrócili, bo Bóg ciemności pogwałcił Prawo Wolności, zabierając ludziom właściwe widzenie Ojca. Pan Bożych Zastępów jest Nienazwanym.  Obudzi się mocą ludzką, gdy ktoś sięgnie progu Posłanego Świetlistego.

   (Dziś  nie ma jeszcze ani Posłanego zwyczajnego.)   

....

  Od chwili wejścia do Miasta Nadziei i Radości rozpoczęła się nasza wspólna podróż do Nicości i Prowadzącego, który jest Ojcem całości. Ten nasz spektakularny sukces opłaciliśmy atakiem ciemności na naszych najbliższych. Gdy dwa tygodnie temu oficjalne zaczęła się  wojna, siły ciemności doprowadziły do kilku wypadków samochodowych. Najbliższe nam osoby w kilku rodzinach naszych braci i sióstr wyszły jednak z opresji bez szwanku, mimo totalnego skasowania wszystkich aut. Owe cuda dotyczą bezpośredniej ingerencji naszych przyjaciół z miasta Oriin. Potem doszło do wielu bezpośrednich ataków fizycznych i zamykania przestrzeni wokół naszych domostw, o czym wspominam na warsztatach.  Wysłannicy sił ciemności zaczęli się bezpośrednio kontaktować z nami, grożąc, strasząc i działając energetycznie. Niektórzy z naszych zostali zamknięci w kokonie śmierci, tracąc nie tylko świadomość, ale i mając dusze zamknięte w światach ciemności. W tym samym czasie działania armii ciemności wsparły istoty przybyłe im z pomocą z innych światów.

  Oni już  wiedzą, że pojawienie się naszego słowa zaczęło zmieniać rzeczywistość. I zrobią wszystko, by nasz ruch powstrzymać. Grożą, że złowią kolejnych z nas, że każdego załatwią, wykorzystując nieprzerobione w nas Prawo bądź jakąkolwiek słabość duchową czy energetyczną. Nie są to żarty, skoro tak szybko poradzili sobie z grupą częstochowską oraz naszą prowadzącą z Warszawy. Owe osoby żyją teraz w iluzji, tworząc nowe prawa, widząc świat oczami ciemności i dążąc do zapanowania nad światem podsuniętymi im przez ciemność mocami. Doszło nawet do pobicia jednej z naszych sióstr przez "zwodzonego" pana, który nie potrafił znieść tego, iż stracił przez duchowe lenistwo prawo wejścia do Wieczernika.

  W rodzinach rozpoczęły się skomasowane ataki na nasze osoby, podsuwając naszym najbliższym wizje odejścia, porzucenia, zaniedbania itd., byle tylko strachem burzyć w nas i w najbliższych harmonię. Zaczęto skłócać warsztatowiczów, dzielić ich na grupy i podszeptywać, by wrócili do starego prawa, które zostało oparte na ludzkim prawie moralnym, tak dalekim od duchowego.

  Jeśli kogoś  z was najdzie jakakolwiek negatywna myśl o drugim człowieku, o swojej przyszłości, o możliwości wprowadzenia Jasnej Płaszczyzny, to niech natychmiast prosi Opiekuna o wsparcie w wyzbyciu się  negatywnego myślenia, gdyż jest ono podłączane pod umysły istot specjalnie do tego zadania na nas nasłanych.

  Nadzieją  naszą jest pierwsze otworzenie się  Mocy Prowadzącego, która stoi ponad Mocą  Istnienia i która przynależy Symbolowi Prowadzenia. Dzięki temu zeszły z wyższych wymiarów istoty, które od tej chwili będą strzegły każdego z nas, jak jest to tylko możliwe. Podniesiono też moje wibracje i uruchomiono we mnie zdolność stałego posyłania energii. Od tej chwili aż do odwołania, aż do uformowania się "bloku", codziennie będę słał oczyszczające i wyzwalające oraz uzdrawiające energie każdemu z warsztatowiczów bądź osobie mającej "dziuplę" lub podpiętej przeze mnie pod program uzdrawiania. Standardowo ma to miejsce o 20. 00.

  Wsparcie nie działa na osoby kierujące się  negatywizmem do innych, zamykające serce na obecność Boga lub (w zwodzeniu) usiłujące wykorzystać Światłość do własnych egoistycznych celów. Ich odmienna energetyka nie pozwala bowiem na jednolicenie ich trzonu duchowego i energetyczne podkręcenie.

  W tej przełomowej chwili proszę też nie zapominać o modlitwie i o kontakcie z Jezusem w Wieczerniku. I proszę też włączyć rozum: skoro ciemność szaleje, to znaczy, że nam wychodzi, że czują zagrożenie dla starego porządku rzeczy...

  Tedy do kolejnego spotkania z Duchem Świętym...!  

.....

Wielu z naszych nie potrafi się podnieść i rozwinąć skrzydeł mimo usilnej pracy nad sobą. Czują, że coś ich sprowadza do parteru, że jakieś głosy z przeszłości ciągną ich w dół. Odczuwają ból w sercu, gdy patrzą na Boga, wyciągając Doń dłonie. Dzisiaj ukazano mi tego przyczynę. Otóż każdy z nas ścielił sobie drogę własnego życia swymi czynami, myślami i słowami. U wielu ta droga wygląda jak błoto. I choć nastał czas odwilży, choć zagubione ludzkie serce odwróciło się od czynienia zła, zapis tych czynów pozostał i trawi teraz okrutną swoją mocą nasze wysiłki zmierzające do odnalezienia się w Bogu. Są tam łzy tych, których skrzywdzono, cierpienia tych, którym coś odebrano, nieszczęścia tych, przed którymi zamknięto drzwi do szczęśliwej przyszłości, słowem są tam efekty naszych zbrodniczych dla ducha działań w płaszczu energetycznym tej rzeczywistości. I te zapisy są żywe. Tu o niczym nie zapomniano. To Głos naszego Sumienia.  Ono wciąż przypomina o naszym okrutnym czy zwiedzionym sercu, podpowiada, że zmazać je może tylko wybaczenie tych, którym krzywda w myśli, słowie i czynie została wyrządzona. Tylko oni mogą to błoto z naszej przeszłości ściągnąć. Nie potrafi tego uczynić nawet Święty. I tu mamy przyczynę naszej niemocy w drodze do Ojca. Wiecznie zawracają nas z tej drogi negatywne myśli i emocje, choć siły ciemności przy nas nie widać. Czujemy tylko opór, kamienne zagęszczenie w naszych wysiłkach  zmierzających do ujrzenia i przyjęcia światła. Coś raz po raz zawraca, budząc w nas stare nawyki, które znów chwytają nas w szpony wyrażanego naszym istnieniem zła. Wielu z naszych, podejmując wysiłek bycia szczęśliwym w Ojcu, nie może przekroczyć  granicy spokoju, bo co rusz podrywają go energie, które nie w nim, ale w duszy są wciąż zakotwione.  Pamiętacie nasze zejście na planetę dusz? A pamiętacie ze spotkań warsztatowych tych, którym nie dane jest zaznać spokoju mimo wielu starań bycia dobrym i uczciwym? Bo ich niszczy ich własna dusza, bo zapisy nieprawości w niej zawarte wciąż na nich promieniują.  Sprawdziłem wielu z naszych, nim zrozumiałem bezowocność  ich wysiłków w zapanowaniu nad własnym myśleniem i własną energetyką. Wyjaśniła się przyczyna życiowej nieudolności. Otóż ich własna dusza jest tu największym ich wrogiem. Ściga ich bowiem zapisana w niej ich własna przeszłość. Teraz zrozumiałym się stało, dlaczego jedna osoba szybko się udoskonala, a innej to nie wychodzi mimo bolesnej walki o siebie.  Pamiętacie planetę dusz, gdzie egzystują one nieświadome istnienia ciała, tak samo, jak my nie jesteśmy świadomi rozdzielności z własną duszą?  Otóż Księga Życia dotyczy tylko i wyłącznie ciała materialnego. Istnieje jednak i Księga Duszy, którą kształtowały nasze czyny podczas tej egzystencji. Wielu już nie czyni zła, uważa nawet na każde słowo, co stałą zmianą jest wyrażone pozycją Księgi Życia na skali. Ale nieodpuszczone i nienaprawione grzechy wciąż osłabiają duszę, niewolą ją i poprzez jej związki z ciałem fizycznym stale odtwarzają w nas stare nawyki, jakby chciały wymusić na żywym człowieku zadośćuczynienie wyrządzonym krzywdom. A wielu z nich naprawić się już nie da. Nikt nie cofnie zła myśli, zła słów sprzed lat, a nawet wielu czynów, bo ten czas odszedł raz na zawsze. O tym pamięta tylko ona, dusza. Wielu to zrozumie po odczytaniu Księgi Duszy na skali "Księgi Życia". Gdy jej pozycja jest znacząco niżej od samej Księgi Życia, to mamy już przyczynę niemocy w duchowym wzrastaniu, które przecież przedkłada się na szczęście doczesne. Bez skasowania mrożących krew w żyłach zapisów niegodnych nas czynów i przewinień z przeszłości żaden z nas nie potrafi uruchomić pełnej mocy nici ani zjednoczyć  trzon duchowy. Bo na pełny sukces nie pozwala jego własna cierpiąca dusza. Bo jej pozycja na planecie dusz nie jest wesoła i to ją gnębi. Bo to my sami zgotowaliśmy jej taki los. I teraz ściga nas przypomnieniem naszych "zbrodni". Odczytajcie, wszyscy, pozycje Księgi Duszy, bowiem w sobotę 3 października o 20.00 siłą wybaczenia wykasuję niechlubne wpisy w Księgach Dusz tych warsztatowców, którzy tego zechcą i którzy będą mieć w tym czasie nieuśpione Dziuple. Proszę powiadomić o tym pozostałych i jak najszybciej sprawdzić  to masowe działanie na skalach. Jeśli się nie mylę, wielu z naszych już bez kajdan przeszłości pełną parą ruszy ku nowemu dniu.

Oczywiście Księga Duszy dotyczy tylko tego wcielenia. Biała Księga, zwana roboczo Księgą Ducha obejmuje całość, ale ona jest zawsze wyczyszczona z "długów" w pośmiertnym procesie czyszczenia się. Są tam zawarte wpisy kształtujące naszą naturę, tworzące nasze postawy w życiu doczesnym, ale do tych różnic między nami, między ludźmi jesteśmy przecież z marszu, od urodzenia przyzwyczajani.

Sposób odczytywania Księgi Duszy jest arcyciekawy i wiele nam dopowiadający. Z niego wynika, dlaczego ktoś, kto nie grzeszył zbytnio, a pada, znacznie łatwiej się podnosi niż ten, kto grzeszył, ale teraz "na całego" wzrasta i "tylko" ma zawirowanie. Otóż trzeba wyróżnić kilka obszarów, które na siebie silnie oddziałują, przy czym "ciągnącym" w dół albo w górę jest zawsze Księga Duszy. To ona ciśnieniem przeszłości kształtuje nasz obraz tu i teraz. Ona także ewoluuje, bieleje, gdy dzień codzienny wytrwale kształtujemy postawą godną Prawdziwego Człowieka. Ale to bielenie postępuje bardzo wolno, bo sumienie nie tak łatwo pozwala na zmianę zapisów. Dużo dobra musi powstać, by zło zostało w naszym sumieniu odpuszczone. Mówię o energetyce, a nie o postawie, która poprzez "wybaczenie sobie" pozwala nam odnaleźć się po duchu w tej rzeczywistość i jednoczyć w duchowym trzonie.

Obszary: -8 do -7, -7 do -3, -3 do 0, 0 do +2,5, +2,5 do 4,5 i 4,5 do światłości. Księga Ducha zawsze ciągnie Księgę Życia w swoją stronę, albo ją winduje, albo ściąga w dół. Gdy obie pozostają na tym samym poziomie, człowiek czuje się znacznie bardziej stabilnie, bez względu na rodzaj obszaru, który wibracją kształtuje. Gdy różnice sięgają dwóch poziomów, człowiek żyje w napięciu, nad którym nie potrafi zapanować. Przy różnicy trzech poziomów mamy chaos. Ale gdy Księga Duszy wibruje wyżej, człowiek odczuwa przemożną potrzebę naprawienia się, a ona nie jest aż tak destrukcyjna.